cień anioła
                                                Bóg stworzył cierpienie,
                                                      potem dodał nu skrzydła
                                                          z lekkiego eteru i ciszy.
                                                                  Tak powstały anioły.
..

Z książki: J. Salij, Poszukiwania w wierze

2012-02-10 15:20:16, komentarzy: 0

Z książki: J. Salij, Poszukiwania w wierze

Prawda o aniołach — integralna częśćwiary chrześcijańskiej

W którąkolwiek stronę rzeczywistości by spojrzeć, jejgranice są dla nas nieosiągalne. Patrząc w dal, mamy wszystkiepowody do przypuszczeń, że chociaż najnowocześniejszeteleskopy sięgają odległości, od których aż w głowie siękręci, to przecież poza ich zasięgiem istnieją dalszeprzestrzenie kosmiczne, w ogóle niedostępne w tej chwililudzkiej obserwacji. Patrząc w głąb, w najmniejsząodrobinę materii, coraz więcej zdajemy sobie sprawę z tego, żemoment, w którym będziemy mogli sobie powiedzieć, iż na tematstruktury materii wiemy już wszystko, odsuwa się nam praktyczniew nieskończoność. W ten sposób nawet świat materialnyświadczy o swoim pochodzeniu od nieskończonego Boga.

To zaś, że człowiek jest jedyną na tej ziemi istotą,zdolną rozpoznać tę bezgraniczność materialnego kosmosu, teżzapewne coś znaczy. Czyż nie wolno nam dopatrywać się w tymznaku, że stworzeni zostaliśmy dla nieskończonego Boga? Że —jak powiada ostatni sobór — człowiek jest jedynym na tej ziemistworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego?

Ale zapatrzyliśmy się ostatnio w bezkres materii izmniejszyły się nasze zainteresowania bezkresem świataduchowego. Owszem, jesteśmy świadomi naszej niemożnościcałościowego ogarnięcia ludzkich dziejów, ludzkiej myśli, anawet ludzkiej psychiki. Czyżby jednak świat ducha ograniczałsię do człowieka? Warto zdać sobie sprawę z tego, że chociażo aniołach wiemy z Bożego objawienia, przecież istnienia ichdomyślali się najwybitniejsi filozofowie starożytności. Dojakiego stopnia problem bytów pośrednich — wyższych odczłowieka, a przecież stworzonych i zależnych od Boga —zaprzątał umysły Platona, Arystotelesa i innych ojcówfilozofii, osobiście zorientowałem się dopiero w trakcie pracynad przekładem dziełka św. Tomasza pt. O substancjachczystych.

Istotą prawdy o aniołach jest oczywiście jej wymiarreligijny. Wykład tej prawdy zacznijmy od miejsca dla wiarychrześcijańskiej absolutnie centralnego, tzn. od staranniezaznaczonego w Ewangeliach udziału aniołów w tajemnicyWcielenia i Odkupienia. To naprawdę nie przypadek ani szczegółbez znaczenia, że właśnie anioł zwiastował nam najwspanialsząnowinę, jaką kiedykolwiek na ziemi słyszano: że Syn Bożystanie się człowiekiem. Aniołów, śpiewających chwałę Bogui pokój ludziom, słyszymy w noc Bożego Narodzenia. Pojawiająsię oni na początku publicznej działalności Chrystusa i wOgrodzie Oliwnym, i w grobie Zmartwychwstałego, i w dniuWniebowstąpienia.

Spróbujmy odnaleźć sens, jaki zawiera w sobie tanieprzypadkowa przecież obecność aniołów przy Synu Bożym,dokonującym zbawienia rodu ludzkiego. Czyż nie świadczy onao tym, że Odkupienie nie jest partykularną sprawą międzyBogiem a mieszkańcami ziemi, ale w jakiś tajemniczy sposóbdotyczy ono całego wszech stworzenia? Już Stary Testamentróżnorodnie mówi o dwukierunkowej naszej łączności zeświatem aniołów, stworzeń duchowych niewyobrażalnie od nasdoskonalszych. Z Ewangelii zaś jednoznacznie wynika, żecentrum i przestrzenią tej naszej wspólnoty z aniołami jestChrystus.

Przypatrzmy się owym dwóm kierunkom solidarności aniołów zzagubionym rodem ludzkim. Najzwięźlej symbolizuje je drabina,którą zobaczył we śnie Jakub: „We śnie ujrzał drabinęopartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, orazaniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół,a oto Pan stał na jej szczycie” (Rdz 28,12n). Aniołowie, idącyod nas ku górze, obrazują, rzecz jasna, potężną, pociągającąnas ku Bogu życzliwość, jaka płynie z tego niepojętego dlanas świata. Życzliwość tę Pismo Święte raz przedstawi wobrazie aniołów, którzy zanoszą do Boga nasze modlitwy iofiary (Tb 12,12; Ap 5,8; 8,3n), raz w obrazie naszegoprzyłączania się do wiekuistej liturgii, odprawianej przezaniołów.

„Będę Ci śpiewał wobec aniołów!” — woła Psalmista(Ps 138,1). I ujrzałem i usłyszałem głos wielu aniołów(...), a liczba ich była miriady miriad i tysiące tysięcy,mówiących głosem doniosłym: Baranek zabity jest godzien wziąćpotęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć ichwałę, i błogosławieństwo” — czytamy w Apokalipsie(5,11n; por. 7,11nn). Właśnie dlatego artyści częstowyobrażali sobie aniołów w szatach liturgicznych.

W obrazie drabiny Jakubowej widzimy również aniołów, którzyzstępują do nas od Boga, aby być towarzyszami, przewodnikami iobrońcami naszej trudnej i pełnej niebezpieczeństw drogi. Taposługa aniołów najbardziej obrazowo przedstawiona została wKsiędze Tobiasza. W Dziejach Apostolskich dwukrotnie czytamy oaniele, który przyjaciół Bożych cudownie wyprowadza zwięzienia (Dz 5,19n; 12,7—11). Z opowieści o nawróceniudworzanina królowej Etiopczyków dowiadujemy się, że aniołBoży może wskazywać drogę głosicielom Ewangelii (Dz 8,26).Najbardziej generalnie o tym towarzyszeniu aniołów ludzkim losommówił Pan Jezus: Nawet najmniejsi spośród nas są Bogu takdrodzy, że mają swoich aniołów, którzy „wpatrują sięzawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18,10).„Czyż nie są oni wszyscy — czytamy w Liście do Hebrajczyków— duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym,którzy mają posiąść zbawienie?” (1,14)

Dla wielu chrześcijan współczesnych prawda o aniołach trącimitologią. Otóż warto sobie uświadomić, że nie jest topomysł nowy. Podobnego zdania byli już saduceusze, którzygłosili, „że nie ma zmartwychwstania ani anioła, ani ducha”(Dz 23,8). Osobiście sądzę, że mamy w sobie coś z saduceuszynawet wówczas, kiedy nie odrzucamy może wprost prawdy oaniołach, ale ich istnieniem praktycznie się nie przejmujemy. Wwierszu Nie umiem z aniołami Kazimiera Iłłakowiczównaznakomicie sformułowała przeciętne problemy, jakie prawda tastwarza dzisiejszym chrześcijanom. Co zatem robić? Jak prawdę oaniołach uczynić żywą?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Wystarczy chcieć jeszcze więcejzbliżyć się do Chrystusa, który jest — powtórzmy to jeszczeraz — centrum i przestrzenią naszej wspólnoty z aniołami.Zbliżając się do Chrystusa, zbliżamy się zarazem do Jegoprzyjaciół, wchodzimy w większym stopniu „do Jeruzalemniebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczystezebranie do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani wniebiosach” (Hbr 12,22n). Pieśń 28 „Nieba” w BoskiejKomedii przedstawia Boga jako Ogień otoczony dziewięciuświetlistymi kręgami, czyli dziewięciu chórami aniołów.Aniołowie właśnie dlatego są tak niewyobrażalnie wspaniali izasługują na naszą miłość, i właśnie dlatego mogą byćnaszymi potężnymi pomocnikami, że są nierozerwalnie złączeniz Bogiem i z Chrystusem. Już Ojcowie Kościoła porównywalianiołów do promieni Boskiego Słońca.

Byłoby obrazą aniołów, gdybyśmy próbowali ich czcić wtaki sposób, że kult ten rozpraszałby naszą uwagę religijnąi utrudniałby całoosobowe zwrócenie ku Bogu. „Niechaj wasnikt nie odsądza od nagrody, zamiłowany w uniżaniu siebie iczci aniołów” (Kol 2,18). Kiedy obaj Tobiasze upadli na twarzprzed aniołem, ten całą ich uwagę stara się zwrócić kuBogu, który jeden godzien jest uwielbienia (Tb 12,16nn). Wanalogicznej sytuacji anioł zakazuje autorowi Apokalipsy oddawaćsobie pokłon: „Bacz, byś tego nie czynił, bo jestemwspółsługą twoim i braci twoich, proroków, i tych,którzy strzegą słów tej Księgi. Bogu samemu złóż pokłon”(Ap 22,9). Tę anielską pokorę znakomicie oddaje wierszKonopnickiej pt. Angelus, w którym anioł, zwiastującyWcielenie, stanowi dla uczonego materialisty ostatnią nitkę doutraconego wymiaru, gdzie można znaleźć Boga.

Prawdziwa cześć aniołów zbliża do Boga, a zarazem jestznakiem Jego bliskości. Niezwykle przejmujące pod tym względemjest świadectwo dzieci fatimskich o spotkaniu z aniołem, którepoprzedzało objawienia Matki Bożej: „Otaczała nas takintensywna atmosfera nadprzyrodzona, nieledwie nie zdawaliśmysobie sprawę z własnego istnienia. Trwało to dość długo.Trwaliśmy w postawie, w której anioł nas opuścił, powtarzającbez przerwy jego modlitwę. Obecność Boga czuliśmy tak potężniei tak głęboko, że nawet między sobą nie odważyliśmysię mówić o zjawisku. Jeszcze nazajutrz umysły nasze pogrążonebyły w tej atmosferze”.

Rezultaty tego spotkania przedstawiały się następująco: „Odczasu, gdy tajemnicze światło oświeciło ich dusze, patrzą naziemię innymi oczami. Po zjawiskach anielskich jakoś inaczejwyglądają góry i lasy, doliny, słońce, ludzie i owce. Dzieciodczuwają to, co wracający z daleka podróżnik, któremu każdarzecz wydaje się zmieniona. Anioł wprowadził je w krainę,o której miały tylko mgliste pojęcie. Teraz ichwyobrażenie o Bogu było bez porównania wyższe, większymteż było obrzydzenie do grzechu”.

W tym właśnie leży sens szukania przyjacielskiej zażyłościz aniołami: aniołowie pomagają nam zbliżyć się doChrystusa i oddalić się od zła. Ich nieobecność w naszymżyciu religijnym może (choć zapewne nie musi) być znakiemnaszego oddalenia od Boga. „Jak dym odgania pszczoły, a smródgołębie — powiedział kiedyś św. Bazyli — tak czyn brzydkii haniebny oddala od nas naszego anioła stróża”.

Dawne wieki pozostawiły nam wiele świadectw tej intuicji. Tunie mogę się powstrzymać przed przytoczeniem rozbrająjąconaiwnej opowiastki, przekazywanej w legendach dominikańskich: „Wjednym z klasztorów Lombardii było dwóch pobożnych braci,którzy przechadzali się rozmawiając o Bogu. Wówczas pewienstarzec zakonnik zobaczył przez okno, że nad głowami owychbraci unoszą się aniołowie i wzniósłszy ręce w niebo,błogosławią Boga. Kiedy jednak rozmowa tych braci zwróciłasię ku rzeczom niepotrzebnym i bezmyślnym, aniołowieprzedziwnie się zagniewali i porzucili ich, zatykając sobienosy. Natychmiast nad głowy owych braci nadciągnęło stadoczarnych wieprzy, które smrodziły na nich i straszliwie ryczały.Wreszcie bracia znów zaczęli rozmawiać o Bogu i zaraz wieprzezniknęły, przystąpili zaś aniołowie, chwaląc Boga iobmywając braci z nieczystości”.

Opowieść ta jest rzeczywiście bardzo naiwna. Ale może wartosię zastanowić nad zawartą w niej intuicją? Może prawdyo aniołach należy szukać nie tyle poprzez zwiększeniezainteresowań tą problematyką, ale właśnie poprzez odnowężycia? Adam Asnyk chyba miał rację, kiedy pisał, że śpiewyanielskie słyszą „tylko ci, którzy toną w wielkiej miłościpragnieniu”. Zaś według legend franciszkańskich, „pychabrata Eliasza niegodna była rozmawiać z aniołem”.

Jeszcze jedno dość ważne pytanie: Co sądzić o pojawiającymsię w naszej mowie codziennej, a częstym zwłaszcza w poezjimotywie podobieństwa i upodabniania się ludzi do aniołów?

Czy nie jest to dowolność, wprowadzająca zamęt w religijnąprawdę o aniołach? Zwłaszcza trzy przymioty ośmielają doporównania człowieka z aniołem. Po pierwsze, dobroć iwspółczujące pochylenie się nad cierpiącym i bezradnym. Powtóre, ta postać czystości, dzięki której człowiek osiągajakąś transcendencję wobec ciała i różnych potrzeb, iambicji tylko doczesnych (por. marzenie Słowackiego, żebyzjadacze chleba przetworzyli się w aniołów). Po trzecie, doanioła porównuje się również zwiastuna Dobrej Nowiny.

Czy wolno nam stosować takie porównania i symboliczneidentyfikacje? Ależ tak! Obiecano nam przecież równość zaniołami, a stanie się to wówczas, kiedy już ostateczniei w całej pełni otrzymamy nieśmiertelność i synostwo Boże. Wżyciu przyszłym „już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż sąrówni aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikamizmartwychwstania” (Łk 20,36). Ziarna zaś nieśmiertelności isynostwa Bożego nosimy w sobie już teraz. W paralelnych tekstachMateusza i Marka (Mt 22,30; Mk 12,25) nauczyciele Kościołajednozgodnie odczytywali sugestię, że szczególne podobieństwodo aniołów osiąga się przez celibat, pojmowany jako zdobywanietranscendencji wobec swojej seksualności.

Toteż nie tylko w poezji, lecz również w najbardziejoficjalnym nauczaniu wiary mówi się o możliwości upodobnieniado aniołów. „Na wzniosłe imię anioła — mówi świętypapież Grzegorz Wielki w Homilii 6,6 — równieżwy, jeśli chcecie, możecie zasłużyć. Każdy z was — o ileotrzymał do tego natchnienia z nieba — prawdziwie jestaniołem, jeśli zdoła odwieść bliźniego od zła, jeżelistara się zachęcić go do dobrego, jeśli błądzącemu mówi owiecznym królestwie i o karze, i nie szczędzi mu świętych słówupomnienia”.

Przede wszystkim jednak anioł kojarzy nam się z gestempochylenia nad człowiekiem słabym i bezradnym lub cierpiącym.Skojarzenie to utrwaliło się w języku, w postaci takich zwrotówjak: „anielska cierpliwość”, „anioł dobroci”, „toanioł, nie człowiek” itp. Zauważmy jednak, że anielska pomocistotnie różni się od ludzkiej. Jest potężna. Weźmy dlaprzykładu słynną scenę z Księgi Daniela: „Anioł Pańskizstąpił z Azariaszem i jego towarzyszami do pieca i wyrzuciłpłomień ognisty z pieca. Sprawił, że w środku piecaprzewiewał jakby wietrzyk rosisty, a ogień nie dotknął sięich wcale i nie zadał im żadnego bólu ani szkody” (3,49).Przecież to od razu rzuca się w oczy, że ten anioł różni siębardzo od miłosiernego Samarytanina. Nie dotyczą go ograniczenianaszej ludzkiej kondycji.

Potęga aniołów nie tylko wspiera przyjaciół Bożych. Jestgroźna dla zła. W Biblii mówi się o tym tak często, że ażtrudno zrozumieć, dlaczego prawda o aniołach jako o potężnychwrogach zła jest w naszej świadomości prawie nieobecna.Przypomnijmy główne epizody tworzące tę tradycję. Otwierająją Cheruby z ognistym mieczem, postawieni u bram Edenu (Rdz3,24). W czasach Wyjścia Anioł Niszczyciel pozabijałpierworodnych Egiptu (Wj 12,23), w okresie zagrożeniaasyryjskiego anioł Pański sprawił spustoszenie w najeźdźczejarmii Sennacheryba (2 Krl 19,35), anioł też dopełniłsprawiedliwości na bezbożnych prześladowcach Zuzanny (Dn 13,55i 59). O karzącym aniele mówi się w modlitwie przeciwkoniegodziwcom:

Niech będą jak plewa na wietrze,

gdy będzie ich gnać anioł Pana.

Niech droga ich będzie ciemna i śliska,

gdy anioł Pana będzie ich ścigał. (Ps 35,5n)



A nade wszystko w Apokalipsie aniołowie wielokrotnieprzedstawieni są jako posłańcy gniewu Bożego, skierowanegoprzeciwko złu. W tej podwójnej roli — obrońców dobra imścicieli zła — wystąpią aniołowie na sądzie Bożym (Mt24,31; 13,41).

Tradycję tę cudownie interpretuje m.in. Odyniec w swoimAniele śmierci. Spróbujmy i my te groźne wątki prawdy oaniołach w sobie ożywić. Czy nie moglibyśmy na przykładmodlić się do Boga, aby raczył uprzedzać swój sąd nad nami?Aby wysłał do mnie i do ciebie swoich aniołów, którzy będąniemiłosierni dla mojego i twojego grzechu (choćby nie wiem jakmiałoby to nas boleć), będą zaś uwalniali w nas to wszystko,co dobre i tęskniące za prawdziwą miłością!

Wydaje się, że tymi przede wszystkim treściami należałobynapełniać naszą modlitwę do Anioła Stróża. Te motywy możnateż dołączać, ilekroć wspominamy aniołów w prefacjiModlitwy Eucharystycznej. Nie lękajmy się prosić Boga równieżo to, żeby przysyłał przeciwko nam — przeciwko temuwszystkiemu, co zasługuje w nas na zniszczenie — swoich aniołówmścicieli. Będzie to przecież dla naszego dobra.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!