cień anioła
                                                Bóg stworzył cierpienie,
                                                      potem dodał nu skrzydła
                                                          z lekkiego eteru i ciszy.
                                                                  Tak powstały anioły.
..

Święci potrzebują aniołów

2012-02-10 15:16:39, komentarzy: 0

 Edycjawarszawska 39/2003 

Święci potrzebują aniołów

Ks. Henryk Zieliński

Skrzydlate postacie zobrazków nad łóżkiem i z barokowych ołtarzy nie bardzo pasujądo naszej rzeczywistości. Może dlatego modlitwy do aniołównajczęściej odmawiają dzieci. Dorośli ukradkiem oglądają filmyo aniołach, tęsknią za anielską dobrocią i mówią o anielskiejurodzie. Zapewniają jednak, że wyrośli z infantylnych wyobrażeń.A tymczasem aniołowie są wśród nas na co dzień. Czasem ich niedostrzegamy, bo są duchami. Innym razem ich nie rozpoznajemy, gdyżsą zwyczajni i miewają twarz bliskiego człowieka. Łączy ich to,że jedni i drudzy są do nas posłani przez Boga, aby nas chronićod złego i pomagać w drodze do świętości. Bo „anioł” toznaczy „posłaniec”.
Opowiadają o ks. Bronku Bozowskim, żewkrótce po nominacji biskupa Stefana Wyszyńskiego na arcybiskupaGniezna i Warszawy złożył wizytę nowemu Prymasowi i powiedział:„Stefan! Teraz to ja ci współczuję. – Dlaczego ksiądz miwspółczuje – zapytał Prymas, nieco zaskoczony takąbezpośredniością. Na to ks. Bronek, wyciągając rękę, mówi: –Bronek jestem. A współczuję ci, Stefan, dlatego że od dziś niktpoza mną nie powie ci prawdy prosto w oczy. Prymas uśmiechnął sięi odparł: – To wiesz co, Bronku, umówmy się, że będziesz tuprzychodził co jakiś czas, żeby mi powiedzieć prawdę, zwłaszczataką, na jaką inni się nie odważą”.
Tak ponoć było przezwiele lat. Ks. Bronek, niczym dobry anioł, przychodził wieczoramina Miodową, by podzielić się z Prymasem tym, jak różne decyzje iwypowiedzi przyjmował on sam, księża w diecezji i wielu innych,którzy kochali Kościół. Prymas był człowiekiem na tyle pokornymi mądrym, że nawet cierpkie uwagi przyjmował z wdzięcznością.Może również dzięki temu mawiał o sobie z pokorą, że choćjest synem organisty, to się wyraźnie ojcu nie udał i nigdy niedawał się namówić na popisy muzyczne.
Podobnie rzecz sięmiała ze św. Josemarią Escrivą, który zadbał, by w strukturzezainicjowanego przez niego Dzieła była również funkcja dla kogoś,kto ma obowiązek zwracać uwagę najwyższemu przełożonemu iupominać go. Zaś do aniołów i o aniołów modlił się jakdziecko.
Wszyscy potrzebujemy aniołów. Dzieciom wystarczyjeden. Dorosłym potrzeba czasem kilku, tym więcej, im czują sięna świecie ważniejsi. I wcale nie muszą one lądować z nieba.Czasem mogą przyjść z bardzo bliska i przez to niespodziewanie.Tylko święci potrafią ich zawsze rozpoznać.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!