cień anioła
                                                Bóg stworzył cierpienie,
                                                      potem dodał nu skrzydła
                                                          z lekkiego eteru i ciszy.
                                                                  Tak powstały anioły.
..

ROZMOWY Z ANIOŁAMI

2012-02-06 13:37:59, komentarzy: 0

 ROZMOWYZ ANIOŁAMI

Zainteresowanieokultyzmem pewnego wielce szanowanego matematyka epoki elżbietańskiejtak daleko wykraczało poza ramy nauki, że stworzył on swojąwłasną szkołę magii.

JohnDee, ze względu na swój wkład w szesnastowieczną matematykę iwiedzę nawigacyjną, ma swoje miejsce w większości leksykonów.Ten sam człowiek wierzył też jednak, że poznał równieżtajemnice aniołów, czyli wie na przykład, co się dzieje w niebiei które anioły zawiadują różnymi częściami świata. Czynaprawdę porozumiewał się z duchami aniołów? Czy może padłofiarą auto iluzji i oszustw jakiegoś przebiegłego medium?

Większośćludzi, którzy przestudiowali życiorys i poglądy Johna Deeprzyjmuje tę drugą możliwość. Na przykład BiographicaBritannica podaje, że był on człowiekiem "wyjątkowołatwowiernym, niezmiernie próżnym, łatwo wpadającym w entuzjazmi ulegającym złudzeniom".

Jednakokultyści skłaniają się ku zgoła innemu poglądowi, a zwłaszczaci, którym jest bliska tak zwana zachodnia tradycja ezoteryczna".Jest to synteza europejskiej astrologii, magii rytualnej, alchemiioraz innych technik wykorzystywanych w praktyce okultystycznej,opracowana u schyłku XIX wieku przez S. L. MacGregora oraz jegowspółpracowników zrzeszonych w hermetycznym zakonie "ZłotyBrzask". Obejmuje ona również pewne zasady z systemu "magiienochiańskiej" Johna Dee, opartego przede wszystkim na jegodomniemanej biegłości w języku, jakim posługują się anioły.Niektórzy wierzą, że Dee naprawdę poznał mowę aniołów idlatego, jak dowodzą, magia enochiańska ma nieocenioną wartość idoniosłość. Odmiennie niż winnych systemach tego typu, nie

uwzględniłon demonów ani diabłów; a ponieważ język ma pochodzenieniebiańskie, umożliwia ponoć magikowi kontrolowanie duchówzwiększą skutecznością. Bez względu na to, czy był on mędrcemczy szaleńcem, ekscentrykiem w szponach obłędu czy wielkim magiem,nie ma najmniejszych wątpliwości, że jego oddanie sprawom naukinie miało granic. Biblioteka Johna Dee, na którą składały sięzarówno tomy wydane drukiem, jak i manuskrypty, na któreprzeznaczył ponad 3000 funtów (w owych czasach ogromna suma),należała do najbogatszych ówczesnych księgozbiorów. Zawieraładzieła ze wszystkich dziedzin, którymi zajmowali sięszesnastowieczni naukowcy. Teologia, matematyka, geografia,nawigacja, alchemia, astronomia, astrologia oraz rytualna magia-każda z tych nauk była w tym zbiorze godnie reprezentowana.

JohnDee urodził się 13 lipca 1527 roku w Mortlake, które dziś jestprzedmieściem Londynu. Ponieważ zawsze przywiązywał dużeznaczenie do astrologii, warto zwrócić uwagę na to, że w godziniejego przyjścia na świat Słońce stało w znaku Raka, na horyzonciezaś widniała zodiakalna konstelacja Strzelca. Wedle znawcówastrologii taki horoskop urodzeniowy sprzyja karierze naukowej izgłębianiu tajemnicwiedzy..

Teastrologiczne przepowiednie w pełni się potwierdziły, gdy w wiekupiętnastu lat Dee wstąpił na uczelnię w Oksfordzie i z wielkimzapałem rozpoczął naukę. Sam tak to opisał: "Mojepragnienie zdobywania wiedzy było tak żarliwe, że przez tewszystkie lata niezłomnie trwałem w takim oto porządku: na senpoświęcałem tylko cztery godziny każdej nocy, na jedzenie i picie(i coś pokrzepiającego w ciągu dnia) - dwie godziny, pozostałezaś osiemnaście godzin (wyjąwszy czas potrzebny na nabożeństwo)spędzałem na nauce i zdobywaniu wiedzy".

ProstoZ piekła

Wysiłkipilnego żaka zostały nagrodzone: w 1546 roku mianowano go niższymlektorem greki, kimś w rodzaju młodszego profesora. Zyskał takżeczłonkostwo nowo utworzonego Trinity College. Jednak już od zaraniakariery krążyły o nim pogłoski, że zajmuje się czarną magią.Niektórzy nawet snuli podejrzenia, że pomysłowy mechanicznychrabąszcz, skonstruowany przez niego w celu uświetnienia jakiegośprzedstawienia greckiej tragedii, był stworzeniem pochodzącymprosto z piekła.

Następnetrzy dekady życia Johna Dee obfitowały w wydarzenia i silne emocje,a niekiedy również w niebezpieczeństwa. Wiele podróżował poEuropie, wykładał na uniwersytetach i nawiązywał przyjaźnie zuczonymi. Wielkie zainteresowanie wzbudziła w nim "magiaanielska" wyłożona przez Abbota Trithemiusa w jegomanuskrypcie Steganographia.Nadto,sporządzał horoskopy dla wielu wybitnych ludzi swoich czasów -mężczyzn i kobiet. Właśnie to ostatnie zajęcie w 1553 roku, wczasie panowania "Krwawej Marii", naraziło Johna Dee naniebezpieczeństwo.

Wowym czasie przyrodnia siostra królowej Marii, księżniczkaElżbieta przebywała pod nadzorem, ponieważ podejrzewano ją, żespiskuje z niezadowolonymi protestantami, pragnąc usunąć z tronupanującą królową i zająć jej miejsce. Dzięki jednej ze swoichdam dworu, Blanche Parry, księżniczka nawiązała korespondencję zJohnem Dee, która doprowadziła do tego, że astrolog przedstawiłjej horoskop królowej Marii.

Wskutekdziałań dwóch konfidentów, radzie królewskiej doniesiono okontaktach Elżbiety z Dee. Niefortunnego astrologa bezzwłoczniearesztowano i wtrącono do więzienia. Powodem były nie tylko jegoastrologiczne dociekania, jak długie życie zostało przeznaczoneMarii, co potraktowano niemal jako dowód zdrady, ale równieżobawa, że próbował popełnić królobójstwo za pomocą czarnejmagii.

Wkońcu jednak Dee został uwolniony od zarzutu zdrady, alenatychmiast aresztowano go ponownie, tym razem jako podejrzanego oherezję. Ostateczne zwolniono go z więzienia w 1555 roku.

W1558 roku Maria zmarła i tron objęła Elżbieta. John Dee cieszyłsię jej względami jako astrologiczny doradca. Faktem jest, że toon wyznaczył najkorzystniejszy dzień na jej koronację; jego radyzasięgano również, gdy podejrzewano, że odbywają się jakieśczarnoksięskie zabiegi przeciw osobie panującej.

Jednakżycie Johna Dee nie było całkiem szczęśliwe. Cierpiał z powodunieustannego braku pieniędzy; większość swoich dochodówprzeznaczał na wzbogacanie księgozbioru i na alchemiczneeksperymenty. Źródłem strapienia było nieustające powszechnepodejrzenie, iż był on, by przytoczyć jego własne słowa,"wspólnikiem czartów, przywoływaczem i władcą potępionychi nikczemnych duchów".

Wizjew krysztale

Prawdopodobnieci, którzy widzieli Dee w takim właśnie świetle, gdyby tylkodowiedzieli się o jego eksperymentach w porozumiewaniu się zaniołami, które rozpoczął, jak się uważa, w październiku 1581roku doszliby do wniosku, że oto potwierdziły się ich najgorszepodejrzenia.

Sześćmiesięcy poprzedzających tę datę było bardzo niespokojnymokresem w życiu Johna Dee. Niepokój utrudniał mu sen, dręczyłygo osobliwe marzenia senne, w jego domu zaś rozlegały siętajemnicze stukania. Jak zauważył australijski filolog i pisarzzajmujący się magią enochiańską, doktor Donald Laycock,wyglądało na to, że duchy pragnęły skontaktować się z JohnemDee. Byłoby to również najprostsze wyjaśnienie tych zdarzeń.

Deewspółpracował z mediami. Pierwszym z nich był Bamabas Saul, którytwierdził, że w magicznym krysztale widzi anioły i inne duchy.Jednak Dee nie był z Saula zadowolony i po kilku miesiącach oddaliłgo.

8marca 1582 roku do pracowni Dee zawitało nowe medium -był toniejaki Edward Kelley, dziwny młodzieniec o niejasnej przeszłości.Miał zaledwie dwadzieścia siedem lat, ale wydaje się, że jegokrótki żywot już wtedy obfitował w tajemnicze sprawy,niebezpieczeństwa i podejrzane postępki. Kelley studiował, ale nieuzyskał dyplomu i zajął się prowadzeniem notariatu. Krążyłypogłoski, iż oskarżono go o oszustwo w sprawachzawodowych i za przewinienie ukarano okaleczeniem uszu. Podobno wposzukiwaniu zakopanego skarbu pomagał sobie magią rytualną, nadtostudiował alchemię i był w posiadaniu jakichś dziwnych eliksirów,proszków i szyfrowanych manuskryptów. Co więcej, podejrzewano gorównież o uprawianie złowieszczej sztuki nekromancji, którapolegała na wskrzeszaniu martwych w celach profetycznych iwróżbiarskich. Zrazu Dee odnosił się do Kelleya z nieufnością,która jednak prędko go opuściła. Kelley bowiem w magicznymkrysztale Dee ujrzał anioła Uriela, który dał mu wskazówki, jaksporządzić potężny talizman. To przekonało Johna Dee domagicznych umiejętności młodzieńca.

WspółpracaDee i Kelleya trwała siedem lat, wspólnie przeprowadzili setkiseansów magicznych. Pierwszy odbył się w Mortlake, ostatni zaś wKrakowie. Pod dyktando aniołów, które przemawiały ustami Kelleya,obaj mężczyźni wraz z rodzinami, pokonując tysiące kilometrów,przewędrowali całą Europę wzdłuż i wszerz.

Opisywielu ich doświadczeń, starannie sporządzane przez Dee, przetrwałypo dziś dzień, ale współczesnemu czytelnikowi, który niezajmował się studiowaniem magii i alchemii epoki elżbietańskiej,mogą się wydawać pozbawione sensu. Niemniej zawierają i takieustępy, które zdają się mieć walor prekognicyjny, jak naprzykład następująca wymiana zdań, która ponoć miała miejsce 5maja 1583 roku między Johnem Dee i aniołem Urielem:

Dee:Jak mamy rozumieć wizję, którą wczorajszego wieczora ujrzał(niespodziewanie) oczyma swojej duszy Edward Kelley, gdy usiadł zemną w jadalni do wieczerzy? Mam na myśli pojawienie się widokumorza z wieloma statkami oraz wysokiego ciemnego mężczyznyobcinającego głowę kobiecie.

Uriel:Pierwszy widok oznacza wyprawę wrogich sił sięgających pobogactwa tej ziemi, ale nie będzie to trwało długo. Drugi mówi ośmierci królowej Szkotów, niewiele czasu brakuje, by to sięspełniło.

Innymisłowy, Uriel - przemawiający ustami Kelleya w 1583 roku - dawałszczegółową przepowiednię inwazji wielkiej obcej floty Aa Anglięoraz egzekucji Marii Stuart, królowej Szkotów. Wzmiankę owykonawcy egzekucji jako "ciemnym mężczyźnie" możnaodczytywać jako opis czarnego kaptura katowskiego.

Jakwiemy z historii, Marię stracono w 1587 roku, hiszpańska armada zaśwyruszyła na podbój Anglii w 1588 roku. Jednak niewiele informacjiprzekazywanych przez anioły było równie jednoznacznych. Nawiększość z nich składały się niejasne nauki magiczne,matematyczne oraz lingwistyczne. Językiem enochiańskim, wedle słówUriela i jego towarzyszy, posługiwali się pierwsi ludzie w ogrodachEdenu. Anioły wygłaszały w tym języku długie przemowy, któreDee przekazywał. Na pierwszy rzut oka brak im sensu. Na przykładmicaolzolprt oznacza"potężne światło", a bliorsds.odo-"otucha,która krzepi". Niekiedy jednak anioły uprzejmie dokonywałyprzekładu na angielski. Dzięki temu wiadomo, że enochiański jestczymś więcej niż tylko przypadkowym szeregiem sylab. Można w nimodnaleźć namiastki składni i gramatyki, a także podstawoweelementy morfologii.

DoktorLaycock przeprowadził drobiazgowe badanie języka enochiańskiego.We wstępie do swojego CompleteEnochian Dictionary [Kompletnysłownik enochiański] pisze on, że jego struktura i gramatykawykazuje duże podobieństwo do angielskiego. Mimo sceptycznegostosunku do owego języka, Laycock gotów jest przyznać, że w magiienochiańskiej coś jest. Zauważył także: "Dobrze znam ludzi,którzy przestudiowali enochiański pod kątem praktykiokultystycznej. Twierdzili oni, iż system ten, bez względu na swojepochodzenie, sprawdza się w praktyce magicznej".

Seans,z 17 kwietnia 1587 roku wyznaczył początek końca współpracy Deei Kelleya. Owego dnia bowiem anioł, który przedstawił się jakoMad i mi, polecił im, by każdy z nich spędził noc z żonądrugiego. Perspektywa takiej roszady poważnie zaniepokoiła JohnaDee, który zaczął się zastanawiać, czy to przypadkiem jakieśdiabły nie podszywały się pod anioły. Duchy jednak gwałtownienaciskały: "Jeśli będziesz się wahał, zgrzeszysz. [...] Nawszystkie te rzeczy [...] pozwala ci się". Choć nie rozwiałoto wątpliwości Dee, to jednak 22 maja ustąpił i mężczyźni najedną noc zamienili się żonami.

Tenincydent sprawił, że stosunki między Dee a Kelleyem stały sięnie do zniesienia, i położył kres ich wspólnej pracy. Deepowrócił do Anglii i zarzucił wszelkie praktyki magiczne. Swoichdni dożywał w skrajnej nędzy, zmarł w 1608 roku. Kelley jeszczeprzed nim opuścił ten świat -został zabity w 1595 roku gdzieś zagranicą w nieznanych okolicznościach.

Cóżzatem sądzić o wartości magii i języka enochiańskiego oraz o innych okultystycznych treściach przekazanych Dee i Kelleyowi przez,jak utrzymywali, same anioły? Nikt nie może mieć co do tegopewności. Nader wymownie jednak brzmią słowa Laycocka: "Jeśliprawdziwy głos Boga w ogóle się przebija przez magiczne kryształy,to z pewnością są to ciemne kryształy".

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!