cień anioła
                                                Bóg stworzył cierpienie,
                                                      potem dodał nu skrzydła
                                                          z lekkiego eteru i ciszy.
                                                                  Tak powstały anioły.
..

wpisz inię anioła lub hierarchie

Historia o aniołach z Mons

2012-02-13 12:58:18, komentarzy: 0

http://liftangel.blog.onet.pl
Historia o aniołach z Mons to z pewnością najbardziej znana i ekscytująca nadnaturalna legenda związana z pierwszą wojną światową. Jednak czy boska interwencja na polu bitwy to fakt, fikcja czy współczesny mit?

Podczas trwania Wielkiej Wojnie tysiące osób uwierzyło, że w czasie pierwszego desperackiego starcia brytyjskiej armii z wojskami niemieckimi pod Mons w Belgii wydarzył się cud. W niektórych wersjach św. Jerzy i widmowi łucznicy powstrzymali natarcie oddziałów Kaisera, według innych – anioły otoczyły Brytyjczyków ochronną tarczą, zachowując ich od katastrofy. Bitwa pod Mons miała miejsce 23 sierpnia 1914 roku. W ciągu kilku tygodni anioły z Mons stały się legendarne. Pod koniec wojny wątpienie w prawdziwość tych wydarzeń było uważane za brak patriotyzmu i mogło sprowadzić na niedowiarka problemy.

Pisarz Arthur Machen utrzymywał do końca swych dni, że anioły z Mons to fikcja. Machen wierzył, że jego krótkie opowiadanie „The Bowmen”, było prawdziwym źródłem legendy. Opublikowane zostało na kilka miesięcy przed następnymi relacjami. Od tego momentu historia zaczęła jednak żyć własnym życiem. Nawet obecnie różne jej wersje krążą pośród zwyczajnych ludzi i w mediach.

Skąd się wzięła historia? Pod koniec sierpnia 1914 roku armia cesarska wydawała się nie do powstrzymania. Zwycięsko zmierzała w stronę Paryża. Wojska alianckie wycofywały się. Aby zachować ciągłość linii obrony Brytyjski Korpus Ekspedycyjny musiał powstrzymać na 24 godziny pięciokrotnie liczniejszą armię niemiecką, osłaniając w ten sposób odwrót oddziałów francuskich i dając czas alianckim dowódcom na przegrupowanie. Przewaga armii generała Alexandra von Klucka była jednak tak ogromna, że zadanie wydawało się misją samobójczą. Wynik bitwy był jednak tak niewiarygodny, że zaczęto wierzyć w boską interwencję...

29 sierpnia 1914 roku Arthur Machen opublikował swoje opowiadanie. „The Bowmen” pojawiło się w londyńskiej gazecie „The Evening News”. Historia została napisana w pierwszej osobie w formie paradokumentu. Chociaż Machen znany był już czytelnikom ze swoich fantastycznych opowieści, nic nie przemawiało za tym, że nowy artykuł jest tylko fikcją. Opowiada on o widmowych łucznikach, przywołanych przez jednego z żołnierzy uczestniczących w bitwie. Gdy wezwał on św. Jerzego na pomoc, oddziały zjaw przy pomocy niewidzialnych strzał zniszczyły armię niemiecką. Czytelnicy zasypali autora listami, w których prosili o podanie źródeł, z których czerpał on dowody na nadnaturalną interwencję. Wszystkim szczerze odpowiadał, że jest to tylko wytwór jego wyobraźni. Niemniej opowiadanie stało się bardzo popularne i kilkakrotnie przedrukowywane i wznawiane.

Wiosną 1915 roku w brytyjskim magazynie „Spiritualist” pojawił się opis sił nadprzyrodzonych, które w cudowny sposób pomagały brytyjskim wojskom na polu bitwy. Efektem tej publikacji była lawina kolejnych relacji ze spotkań z siłami nie z tego świata. Niektóre raporty opisywały zjawy jako średniowiecznych łuczników, stojących u boku św. Jerzego, inne wspominały tylko o dziwnych świetlistych chmurach. Najpopularniejszym wizerunkiem byli jednak anielscy wojownicy. W tamtym czasie brytyjska propaganda ciężko pracowała, aby wytworzyć w społeczeństwie przekonanie, że armia cesarska to wysłannicy diabła, którzy zostaną na pewno ukarani przez Boga. W maju 1915 roku cały kraj został zalany powodzią relacji z Mons. Pojawiały się one nie wiadomo skąd, wszystkie jednak dowodziły boskiej interwencji. Machen nadal twierdził, że jego historia była tylko fikcją literacką i kolejne relacje oparte są na tym właśnie opowiadaniu. W odpowiedzi ukazywały się kolejne teksty, dowodzące, że anioły istnieją i brały udział w bitwie.

Czy anioły z Mons to współczesna legenda, oparta na opowiadaniu i działalności propagandy? Żołnierze wracający z pola bitwy byli wycieńczeni. Od wielu dni nie spali. Możliwe jest, że takie zmęczenie i stres powodowały halucynacje. Pewne jest tylko, że o wiele silniejsza  armia nie zdołała zniszczyć w pierwszym uderzeniu wielokrotnie mniejszego oddziału. Wojenne szczęście, strategia czy anioły?

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!