cień anioła
                                                Bóg stworzył cierpienie,
                                                      potem dodał nu skrzydła
                                                          z lekkiego eteru i ciszy.
                                                                  Tak powstały anioły.
..

Anioł Stróż

2012-02-13 12:50:56, komentarzy: 0
Anioł Stróż
Jeden z Amerykanów włoskiego pochodzenia, który mieszkał w Kalifornii, czasami powierzał swemu Aniołowi Stróżowi niektóre wiadomości by przekazał je Ojcu Pio. Pewnego razu po spowiedzi spytał Ojca Pio „Czy on rzeczywiście otrzymał wiadomość od Anioła Stróża?”Ojciec Pio zapytał go: „Co ty myślisz? Czy myślisz, że ja mam słaby słuch?” Następnie Ojciec Pio powtórzył wiadomości, które zostały mu przesłane od Anioła Stróża kilka dni wcześniej.
Ojciec Lino powiedział: „ Prosiłem mojego Anioła Stróża, aby przekazał Ojcu Pio prośbę o modlitwę dla kobiety, która była bardzo chora, ale wygląda na to, że nic się nie zmieniło. Kiedy spotkałem się z O.Pio, powiedziałem mu: „ Ojcze, prosiłem mojego Anioła Stróża, aby przyniósł modlitwę w intencji kobiety, która była bardzo chora...czy to jest możliwe, że on tego nie uczynił. A O.Pio odpowiedział: „Czy ty sądzisz, że twój Anioł Stróż jest nieposłuszny jak ty albo ja?
Ojciec Euzebio powiedział: „Miałem zamiar lecieć samolotem do Londynu, wbrew sugestiom Ojca Pio, by nie używać tego środka transportu. Kiedy przelatywaliśmy nad Kanałem (La Manche) potężny huragan sprawił, że samolotznalazł się w niebezpieczeństwie. W trakcie tego strasznego niebezpieczeństwa modliłem się nie wiedząc co mam czynić, wysłałem mojego Anioła Stróża do Ojca Pio. Kiedy wróciłem do St. Giovanni Rotondo, spotkałem się z Ojcem Pio i usłyszałem od niego: ”Dobrze się czujesz? Czy wszystko jest w porządku?”. Odpowiedziałem wtedy: „Myślałem, że umrę”, świętobliwy ojciecodpowiedział: „ To dlaczego nie jesteś posłuszny?” Odpowiedziałem mu: „Ale ja ci wysłałem mojego Anioła Stróża... wtedy O.Pio powiedział: „ Na szczęście on przybył na czas!”
Włoski prawnik wracał do domu z Bolonii. W jego samochodzie Fiat 1100 była także jego żona i dwójka dzieci. W pewnym momencie – z powodu wielkiego zmęczenia spowodowanego długą jazdą chciał by ktoś go wymienił. Wtedy poprosił syna Guido by on go zastąpił. Lecz jego syn nic powiedział, gdyż spał. Po przejechaniu kilku kilometrów- przy bramie Św. Łazarza - sam prawnik też zasnął. Kiedy się obudził uświadomił sobie, że nie wiele brakowało, by zginął. Gdy zasnął za kierownicą wjechał na tory kolejowe, po których jechał przez kilka kilometrów. Gdy się ocknął, przeraził się bardzo i zaczął płakać: „Kto prowadził samochód? I jak to się mogło stać?, ale nikt nie mógł mu odpowiedzieć na te pytania. Kiedy siedzący po prawej stronie syn obudził się, powiedział, że spał bardzo mocno. Natomiast jego żona oraz młodsze dziecko byli bardzo zdumieni i nie mogli uwierzyć w to co się stało. Stwierdzili tylko, że on jechał inaczej niż zwykle. Powiedzieli, że w pewnym momencie samochód był bardzo bliski zderzenia z drugim samochodem ale w ostatniej chwili uniknął zderzenia dzięki doskonałemu manewrowi. Droga zakrętu również była inna niż zwykle. Na dodatek jego żona powiedziała: ”Ty byłeś przez dłuższą chwilę w bezruchu i nie odpowiadałeś na nasze pytania”. Prawnik odrzekł, „Nie mogłem odpowiedzieć, bo spałem. Podczas gdy spałem, przejechałem 15 kilometrów. Nie czułem nic, bo spałem... ale kto prowadził samochód? Kto zapobiegł katastrofie?” Po kilku miesiącach tajemnica się wyjaśniła. Prawnik pojechał do St. Giovanni Rotondo. Kiedy tylko Ojciec Pio zobaczył go, powiedział: „Ty spałeś, a Anioł Stróż prowadził twój samochód.”
Jedna z duchowych córek Ojca Pio szła wiejską drogą do klasztoru, gdzie czekał na nią Ojciec Pio. Był to jeden z owych zimowych dni, wybielonych przez śnieg, po którym nawet ciężko było chodzić. Droga była tak obficie pokryta śniegiem, że kobieta była pewna, iż nie dojdzie na czas do klasztoru, by spotkać się z przełożonym. Pełna wiary powierzyła swój niepokój Aniołowi Stróżowi Ojca Pio, by ten powiedział Ojcu, że spóźni się do klasztoru z powodu dużego śniegu. Kiedy wreszcie dotarła do klasztoru z ogromną radością ujrzała, wyczekującego za oknem i uśmiechającego się do niej zakonnika.
Jeden mężczyzna powiedział: "Ojciec Pio często zatrzymywał się w zakrystii i pozdrawiał pocałunkiem swoje duchowe dzieci oraz przyjaciół. Popatrzyłem z zazdrością na tych szczęśliwców i pomyślałem: "Tak bardzo chciałbym być na ich miejscu...jak bardzo są pobłogosławieni!". W 1958 r. w okresie Bożego Narodzenia klęczałem przed Ojcem Pio w trakcie spowiedzi. Następnie popatrzyłem na niego i pełen emocji zapytałem: "Ojcze, dzisiaj jest Boże Narodzenie, czy składając życzenia mogę Cię pocałować"? A On uśmiechając się z niewypowiedzianą słodyczą, jakiej nie potrafię przelać na papier, powiedział: "Pośpiesz się moje dziecko, nie pozwól mi marnować czasu"! I objął mnie. Pocałowałem Go i jak ptak, pełen radości i niebiańskiego zachwytu, odszedłem. Co mogę powiedzieć na temat pogłaskania głowy?? Za każdym razem, kiedy opuszczałem San Giovanni Rotondo, pragnąłem, aby Ojciec Pio dał mi znak szczególnego upodobania. Chciałem, aby pogłaskał moją głowę z ojcowską czułością. Również chciałbym podkreślić, że nigdy nie odmówił mi niczego. Pewnego dnia było bardzo wielu ludzi w zakrystii małego kościółka i Ojciec Vincenzo upominał z surowością: "Nie popychać, nie potrząsać rękami Ojca Pio!" Smutny pomyślałem: "Tym razem odjadę bez dotknięcia jego rąk." Nie chciałem się jednak poddawać i błagałem mojego Anioła Stróża, aby powtórzył moje słowa Ojcu Pio: "Ojcze, pragnę Twojego błogosławieństwa i pogłaskania mojej głowy dwa razy,jak zwykle, jeden raz dla mnie, a drugi dla mojej żony". Ojciec Vincenzo wciąż powtarzał:" Nie dotykać Ojca Pio...proszę stać daleko!" i wtedy zobaczyłem, że Ojciec Pio zbliża się do mnie. Stałem pełen obaw. Uśmiechnął się do mnie i pogłaskał mnie dwa razy. Pocałowałem jego rękę. "Chciałbym Cię głaskać bardzo wiele razy, bardzo wiele razy..." powiedział do mnie po raz pierwszy,kiedy ja prosiłem Go tylko o dwa razy."
Kobieta siedziała na skwerze Kościoła Ojców Kapucynów. Kościół był zamknięty. Było późno, a ona modliła się myśląc i powtarzając w swoim sercu: "Ojcze Pio, pomóż mi! Aniele Stróżu idź i powiedz Ojcu Pio, aby mi pomógł, w przeciwnym razie moja siostra umrze"! W pewnym momencie z okna doszedł ją głos Ojca Pio: "Kto mnie wzywa o tej porze? Jaki jest problem"? I kobieta opowiedziała o chorobie swojej siostry. Ojciec Pio w akcie bilokacji udał się do chorej i ją uzdrowił.
Mężczyzna powiedział Ojcu Pio: "Nie mogę tu często przyjeżdżać i widzieć Cię. Moja pensja nie pozwala mi, na takie drogie podróże". Ojciec Pio odrzekł: "Kto powiedział,abyś tutaj przyjeżdżał? Masz swojego Anioła Stróża, nieprawdaż? Powiedz mu, czego pragniesz i przyślij go do mnie, a otrzymasz odpowiedź."
Kiedy Ojciec Pio był młodym księdzem napisał list do swojego spowiednika, w którym wyznał: "kiedy przychodzi noc i zamykam oczy, widzę Niebo, które zjawia się tuż przede mną. Ta wizja dodaje mi odwagi i mogę spać ze słodkim uśmiechem na ustach i spokojnymi myślami, czekając, aż mój mały towarzysz z dzieciństwa przybędzie, by mnie obudzić i modlić się razem słowami drogimi naszym sercom".
Jednego dnia Ojciec Alessio niosąc listy w ręce, zbliżył się do Ojca Pio i chciał go o coś zapytać, lecz Ojciec Pio nagle mu powiedział: "Nie widzisz, że jestem zajęty? Zostaw mnie w spokoju." Ojciec Alessio odszedł upokorzony. Później Ojciec Pio go zawołał i powiedział: "Czy widziałeś wszystkie te anioły, które były blisko mnie? To byli Aniołowie Stróżowie, którzy przynieśli prośby od moich duchowych dzieci. Musiałem odpowiedzieć na ich potrzeby".
Lekarz zapytał Ojca Pio: "Tak wiele aniołów jest wciąż blisko Ojca. Czy Ojcu nie przeszkadzają?" "Nie", odpowiedział Ojciec Pio, "One są bardzo posłuszne".
Jeden z duchowych wychowanków Ojca Pio powiedział: „Wydaje się, że Ojciec Pio zawsze wysłucha każdego, kto do niego przyjdzie”. Pewnego wieczoru do St. Giovanni Rotundo przybyła grupa przyjaciół. Krótko opisali oni łaski, o które chcieli prosić Ojca Pio i poprosili swoich Aniołów Stróżów, aby jak najszybciej zaniosły do niego te prośby. Następnego dnia po Mszy Świętej Ojciec Pio zwrócił się do nich: „Nie dajecie mi spokoju nawet w nocy!” Sądząc po uśmiechu Ojca Pio, zrozumieli, że modlitwa ich została wysłuchana.
Ktoś zapytał Ojca Pio: „Ojcze, czy słyszysz co Aniołowie Stróże mówią do ciebie?” On na to odpowiedział: „ Oczywiście! Czy myślisz, że Aniołowie są tak nieposłuszni jak ty? Przyślij mi tu swojego Anioła Stróża!”
Nie pisz do mnie, ponieważ nie mogę ci odpowiedzieć. Przyślij do mnie swojego Anioła Stróża a wszystkim się zajmę.
Twój Anioł Stróż doniósł mi coś, co sprawiło, że zrozumiałem twoją nieufność.
Wezwij swojego Anioła Stróża, aby cię oświecił i prowadził. Otrzymałeś go od Boga w tym celu, dlatego wykorzystaj go!
Jeśli misja naszych Aniołów Stróży jest misją wielką, to misja mojego jest z pewnością większa. Musi on, bowiem, być nauczycielem i wyjaśniać mi inne języki.
Ześlij mi swojego Anioła Stróża – on nie potrzebuje biletu na pociąg ani nie zdziera butów.
"Aniołowie, gdyby zazdrościć mogli, dwóch rzeczy by nam zazdrościli. Pierwszej, to jest przyjmowania Komunii Świętej, a drugiej, to jest cierpienia"

św. Faustna Kowalska

"Nasz Anioł Stróż jest uosobieniem Opatrzności Boskiej w stosunku do każdego z nas osobno. Od pierwszej chwili naszego życia na ziemi do niego należy przewidywanie i usuwanie rozlicznych niebezpieczeństw, które zewsząd nam zagrażają, a które mogłyby nam przeszkodzić w osiągnięciu celu, dla którego zostaliśmy stworzeni. Zanoszą nasze modlitwy do Boga i wstawiając się za nami, przyczyniają się do naszego zbawienia.
Pierwszą i najniższą posługą Anioła Stróża jest usuwanie wszystkiego, co może zaszkodzić zdrowiu i zagrozić życiu powierzonego mu człowieka. Następną posługą jest uświadamianie duszy szatańskich pułapek. Potem najszlachetniejsze i najważniejsze posługi to oświecanie, pouczanie i zachęcanie do godnego życia. Gdy jednak mimo tak czułej opieki człowiek upadnie, Anioł Stróż nie opuści go, ale będzie błagał Boga o łaskę nawrócenia, bowiem Anioł Stróż niczego tak nie pragnie, jak nawrócenia grzesznika (por. Łk 15, 7). Jedną z wielkich łask, jakie Anioł Stróż może wyświadczyć człowiekowi, jest pouczenie o zbliżającej się śmierci.
Wprawdzie Anioł Stróż z polecenia Bożego zawsze jest gotów nieść nam wszelkiego rodzaju pomoc, ale prawdą jest również, że kto prosi, ten otrzymuje. Częste zwracanie się do anioła, częsta do niego modlitwa, niejako podwaja jego czujność i dobroć dla nas. Kto częściej się modli, ten więcej otrzymuje dobrodziejstw z jego ręki."

W mojej dziecięcej wyobraźni, zawsze miałem obraz wiszący u babci w sypialni, na którym anioł przeprowadzał chłopca przez chybotliwą kładkę. Wierzyłem, ze za mną też chodzi taki anioł, trzyma mnie za ramię i podpowiada jak mam się zachować w danej sytuacji i ostrzega przed niebezpieczeństwami dziecięcego żywota.
Po czasie doszedłem jednak do wniosku, że mój Anioł to jakiś nieudacznik, bo jakoś nie mogłem sobie wytłumaczyć np. faktu wpadnięcie do przerębli, kradzież gruszek w sadzie proboszcza, czy wpadkę na lekcji z powodu nieodrobionej pracy domowej, w towarzystwie mojego Anioła.
I miałem do niego żal, że przez jego zaniedbywanie obowiązków, ja musiałem zbierać kary chłosty a sprawiedliwie - należała się przecież jemu!

Mimo to, zawsze wieczorem modliłem się do Niego - „Aniele Stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój” . Niestety – nie chciał stać na straży! Widać był leniwy, albo - w co czasami wierzyłem - moje zachowanie było „pobożne” tylko dorośli źle je oceniali.

Przypominam też sobie, moje przekonanie nabyte pod wpływem naszego mędrca wioskowego – dziadka Julka, który twierdził, ze Anioł Stróż, strzeże każdego chłopca do czasu, aż pieczę nad nim nie przejmie dziewczyna czy potem żona. Idąc dalej swoim tokiem filozofii, uważał, że wszystkie problemy w małżeństwie biorą się z powodu konfliktu między żoną a byłym Aniołem który z nadgorliwości, nadal chce bronić swojego podopiecznego.
Jak pamiętam, trafiał nam w nasze przekonania, bo wówczas dla nas, młokosów, płeć odmienna była postrzegana jako największe zagrożenie męskiej wolności.

Teraz, po latach, teorie dziadka Julka zdają się być nadal prawdziwe. Przecież na co dzień widać, jak dotąd stateczny, mądry i dobrze zapowiadający się młodzian, odrzuca swojego Anioła Stróżą na rzecz powabnej cielesnej Anielicy. Bywa, że Anielicy z szeregu zbuntowanych aniołów, które dla niepoznaki mają fałszywe skrzydła i sztuczną aureolę.

Ale tak całkiem na poważnie;

Tak się jakoś przyjęło w naszej obrazkowej religijności, że postacie biblijne są przedstawiane w ludzkim schemacie cielesności. Stąd anioł ma działać na wyobraźnię przez obrazek przystojnego młodziana z blond lokami, w białej szacie i gęsimi skrzydłami jako symbolu łączności z Niebem.
Takie symbole i atrybuty Anioła przemawiały do pierwszych wspólnot chrześcijańskich, bo tylko tak potrafili zrozumieć trudne dla nich - analfabetów i wierzących w czary – teologiczne zawiłości nowej religii.
A dzisiaj?

Mała uwaga; Może moje poniższe tezy wydadzą się kontrowersyjne, szczególnie dla teologów, którzy jakoś nie bardzo chcą się oderwać od średniowiecznej wykładni postaci Anioła Stróża - ale niech będą - może w ten sposób w tej sprawie sprowokujemy do pisania jakiegoś kleryka?

Moim zdaniem, Anioł Stróż jest symbolem sumienia – sumienia „przeduczynkowego”. To właśnie ono, zanim podejmiemy jakąś czynność czy decyzję, ma za zadanie rozstrzygać;
– Czy to jest moralne, dobre, przyzwoite, zgodne z prawem Bożym i cywilnym prawem stanowionym czy też jest sprzeczne.
To bardzo istotne – Mieć świadomość zła, zanim je popełnimy. Jeżeli nie mamy Anioła Stróża jako sumienia przeduczynkowego, popełniamy czyny naganne pod wpływem impulsu chwili - zdenerwowania, afektu, żulu, złości itp.
Można dalej twierdzić, że ten symboliczny Anioł Stróz spełnia swoją ważną rolę właśnie dla dziecka u którego rozróżnianie dobra od zła jest jeszcze na etapie kształtowania sumienia. Progiem, w którym dziecko posiadło tą świadomość jest pierwsza spowiedź przed I Komunią Świętą. Bez wątpienia, to wówczas ten wirtualny Anioł Stróż staje się właśnie ukształtowanym sumieniem, które spełnia dokładnie te rolę jaką opisała Magdalena w swoim poście, pod warunkiem, ze używany tam symbol Anioła, będzie pojmowany jako ukształtowane sumienie.

A tak na marginesie Waszych postów i zawartych tam pytań.

Myślę, ze dla dziewcząt, są wyznaczani Aniołowie z górnej półki; odporni na stresy, niepowodzenia, cierpliwi i z ogromnym doświadczeniem w poskramianiu zła.

Z dużym prawdopodobieństwem, sądząc po Waszych charakterach, twierdzę, że Anioł Stróż „sylwuni” choruje na ziewaczkę z braku zajęć, „Magdaleny” męczy się intelektualnie nad jej ustawicznym wkuwaniem naukowym, Anuszki Anioł czyta Freuda bo nic z jej zachowania nie potrafi zrozumieć.
Oczywiście, Anioł Żura już się spasł z braku stresów, a Anioł Rei jest w niebiańskim sanatorium dla nerwowo chorych

Ponieważ jestem grzesznikiem samotnym, to mam też Anioła Stróża a upierdliwy jest jak najgorsza baba.
Piszę sobie teraz ten post a on mi ciągle szepcze do ucha; „okurz pokój”, „pozmywaj naczynia” , „nie zajadaj się tymi waflami bo utyjesz” .
Ale i tak jestem wygrany! Nie musze mojemu Aniołowi kupować kwiatów, drogich futer, wąchać obrzydliwych perfum francuskich i jeszcze kłamać prawiąc komplementy - dla świętego spokoju!
No muszę Cię zawieść Dziaku. Mój aniol stróż jeśli jest i był przy mnie cały czas napewno miał niemało stresów szczególnie w ostatanich tygodniach i dniach.

Czytając twego posta dziadku zaczełęm się zastanawiać czy nasz Anioł napewno zawsze z nami jest, nie mówię o opisanych przez Ciebię sytuacjach gdy jego miejsce zajmuję kobieta. Chodzi mi o chwile w których My sami zbaczamy swiadomie na drogę w której jest nam się trudno odnaleść i na której trudno jest stwiedzić która jej strona jest dla nas dobra. Czy może Anioł ouszcza nas wtedy mówiac sam do siebie skoro zboczyłeś to teraz sam brnij głebiej w tą złą droge, a jak się "nawrócisz" na dobre tory to ja do Ciebię wróce.

Chyba trochę przesadziłem w ocenie Waszych osobowości, ale miałem dobre intencje!

Myślę, ze jednak muszę napisać kilka zdań „na poważnie” z nadzieją, ze spowodują w was głębszą refleksję nad istotą Anioła Stróża.


Zakładając teoretycznie, że za każdym z nas stoi jakiś Anioł Stróż, to mimo jego możliwości sprawczych, nie wolno mu wpływać na nasze decyzje. Dlaczego?

Są ku temu dwa przeciwwskazania natury teologicznej;.

Pierwsza: - Ingerencja Anioła w nasze postępowanie byłoby sprzeczne z wolą Bożą – a wolą Bożą jest człowiek z nieograniczoną wolną wolą.

Druga: - Gdyby Anioł ingerował, to w jakiś sposób człowiek byłby zwolniony z odpowiedzialności za swoje postępowanie a idąc tym tropem rozumowania, za grzechy popełnione przez człowieka byłby odpowiedzialny, właśnie, jego Anioł Stróż.

Może powyższe tezy są skomplikowane logicznie, ale na pewno nie da się ich obalić innymi racjonalnymi argumentami.

A teraz już do rzeczy:

Przyjmując, że to forum przeglądają też osoby wątpiące, ateiści czy „naturszczyki”, pozwolę sobie na wizję Anioła do zaakceptowania przez wszystkich internautów o różnych światopoglądach.

Teza: Od urodzenia dziecka do wieku dojrzałości, Aniołem Stróżem jest przede wszystkim jego matka. Jeżeli więc chcemy określić cechy Anioła, to wystarczy przywołać cechy miłości macierzyńskiej. Jestem przekonany, ze znane wyznanie o miłości św. Pawła, to nic innego jak opis miłości macierzyńskiej – z resztą każda inna miłość, jak wynika z jego biografii – była mu nie znana.
Użyta paralela logiczna w moim tekście, że przejście od opieki Anioła Stróża, do „Anioła cielesnego”, bywa dla chłopców bardzo trudne i jest czasami źródłem konfliktów w małżeństwie - konfliktu między miłością macierzyńska a miłością wybranej partnerki, ma chyba racjonalne uzasadnienie .
Temat przebogaty w szczegółach, ale zostawiam go do waszego przemyślenia, bo nie ma tu miejsca i czasu na jego rozwinięcie.

A teraz już postaram się odpowiedzieć na wasze wątpliwości i pytania.

Oceniając Wasze reakcje (teksty) w pytaniach i odpowiedziach na forum, pewnie z zawodowego nawyku, szereguję Wasze osobowości w/g kryteriów o których już dyskutowaliśmy na tym forum.
Stąd, dla mnie osobowość Żura jawi mi się jako typowego flegmatyka, Rei – cywilizowanej choleryczki a np. bennenati jako przedstawicielki typu sangwinika.

Ponieważ w Waszych postach przewijał się problem stresu, najpierw bardzo uproszczona definicja stresu;
- Stres - to sytuacje (zdarzenia) społeczne wywołujące napięcia i silne emocje w uczestnikach tych sytuacji.

Flegmatyk, z natury jest przewidujący (pięć razy pomyśli zanim podejmie decyzję), stąd trudno go zaskoczyć „zdarzeniem społecznym” i wywołać stres. Jeżeli jednak, zdarzy się go zaskoczyć, to flegmatyk najpierw spokojnie analizuje problem a potem bez emocji uznaje go za zdarzenie „z woli Bożej” albo jako wynik jego braku przezorności, wiedzy lub doświadczenia. Oczywiście, flegmatyka też dotykają zdarzenia stresogenne, ale flegmatyk uznaje je jako zaskakujące problemy do rozwiązania niż powód do spontanicznej, nerwowej irracjonalnej reakcji, jak to ma miejsce w przypadku osobowości melancholika.

Kiedyś oglądałem jakiś amerykański komiks ilustrujący osobowości człowieka w którym flegmatyk był przedstawiony jako czołg, choleryk w postaci sportowego samochodu bez sprawnych hamulców a np. melancholik w postaci roweru bez kierownicy.
W rzeczy samej, czołg, to pojazd wolny, nie musi wybierać udeptanych traktów a jak już strzela to rzadko ale skutecznie.
Oczywiście, Anioł Stróż flegmatyka nie ma wiele do roboty. A jeżeli już coś musi, to na pewno bez stresu, bo jest zawsze czas do spokojnej analizy problemu i sposobu jego rozwiązania.

Najcięższy kawałek chleba ma Anioł Stróż w służbie u choleryków. Musi bowiem ciągle czuwać, bo nigdy nie wiadomo co cholerykowi do głowy przyjdzie. Wyprzedzając pomysły choleryka, jego kontrowersyjne relacje społeczne, musi być czujny jak strażak na służbie.
Chociaż trzeba zauważyć pozytywny fakt, że będąc w stanie ustawicznego czuwaniu, nie przybiera na wadze, w przeciwieństwie do Anioła Stróża - Żura.

Choleryk – kobieta, to przecież postać zawierająca 200% kobiecych cech, stąd ciągła reakcja na jej nieprzewidywalną zmienność powodującą na pewno potrzebę regeneracji psychicznej Anioła Stróża w specjalnych sanatoriach.

Oczywiście, benaneti jako sangwinik, ma Anioła Stróża tylko na pół etatu. Jasne, że często ma też chwile stresogenne, ale przy wrodzonym optymizmie sangwinika, który uważa, „że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”, szybko staje się sobą – taka fajną dziewczyną przy której Anioł Stróż nie ma wiele do roboty.

A ja – gdybym miał funkcje Anioła Stróża - to chciałbym być stróżem choleryków. Na pewno miałbym bardzo atrakcyjne problemy, nowe doświadczenia których nikt do końca nie opisał a najważniejsze, nigdy bym się nie nudził na tej zaszczytnej służbie.
« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!