cień anioła
                                                Bóg stworzył cierpienie,
                                                      potem dodał nu skrzydła
                                                          z lekkiego eteru i ciszy.
                                                                  Tak powstały anioły.
..

Anioł - Jutta Seibert

2012-02-13 12:59:30, komentarzy: 0

Anioł - Jutta Seibert

Leksykon sztuki chrześcijańskiej - Jutta SeibertW opisach biblijnych aniołowie (gr. angelos - "posłaniec") posyłani są do ludzi jako wysłannicy Boga, poza tym otaczają tron Pana i wychwalają GO Hierarchia aniołów - symbolika liczb (dziewięć). Z wyjątkiem cherubinów i serafinów w sztuce chrześcijańskiej od początku przedstawiano aniołów w postaci ludzkiej (męskiej), przyodzianych w starożytne szaty - tunikę i palium (długa szata spodnia i chusta zarzucona na plecy). W początkowym okresie należy odróżnić aniołów od uskrzydlonych pogańskich geniuszy i wiktorii. Od IV w. pojawiają się także aniołowie ze skrzydłami, które stają się z biegiem czasu ich najważniejszą cechą charakterystyczną. Dopiero w sztuce renesansu i baroku zaczęli pojawiać się znów aniołowie bez skrzydeł (sąd ostateczny, Michał Anioł). Apokalipsa św. Jana opisuje wysłannika Boga, który leci "przez środek nieba" do ludzi (Ap 16,4). Latający anioł pojawia się po raz pierwszy w scenie zwiastowania Maryi w kościele Santa Maria Maggiore w Rzymie (V w.).

W sztuce bizantyjskiej aureola (nimb) jest stałym atrybutem aniołów, który pojawia się często w sztuce Kościoła Rzymskiego. Muzykujący aniołowie, tworzący niebiańską muzykę niesłyszalną dla ludzi, pojawiają się w sztuce od XII w., początkowo przede wszystkim w przedstawieniach narodzin Chrystusa i innych scenach maryjnych, później także na chórach muzycznych itp.

W przedstawieniach |sądu ostatecznego janiołowie dmą w trąby. Od późnego średniowiecza często trzymają narzędzia i męki Pańskiej, np. na Moście Aniołów w Rzymie (XVII w.). W sztuce bizantyjskiej utrzymuje się wczesny typ przedstawień aniołów. Z biegiem czasu na Zachodzie aniołowie przedstawiani byli coraz bardziej na wzór ludzi - jako piękne dziewczęta lub młodzieńcy, w szatach liturgicznych (najczęściej jako diakoni), w zbrojach rycerskich (Michał), lub też w eleganckich, modnych ubiorach.

W sztuce dojrzałego średniowiecza pojawiają się pierwsze przedstawienia aniołów-dzieci. We Włoszech, wzorując się na starożytnych figurkach Amora, artyści przedstawiają putta i główki aniołków ze skrzydełkami (cherubiny i serafiny). Szaty tych istot niebiańskich są najczęściej białe lub utrzymane w jasnych kolorach. Gdy aniołowie lub obszar, w którym się oni znajdują, jest czerwony, wtedy oznacza to czystą, Boską sferę niebiańską, natomiast gdy jest niebieski - symbolizuje powietrze, ziemską sferę grzechu. Purpurowe szaty są charakterystyczne dla aniołów, którzy są członkami niebiańskiego dworu. Państwo anielskie, podzielone na dziewięć "chórów" (symbolika liczb), było przedstawiane szczególnie często w sztuce bizantyjskiej, otaczając Chrystusa, Maryję lub Świętą Trójcę.

Najwyżsi rangą pośród aniołów są - według Biblii - archaniołowie (gr. arch-an-gelos) stojący wokół tronu Boga (Tb 12,4; Dn 10,13; Ap 1,4). Oprócz Michała, pojedynczo ukazywani są także: Gabriel (zwiastowanie Maryi) i Rafał (Tobiasz). Kult archaniołów cieszył się największą popularnością w Kościele wschodnim. Istoty te przedstawiane są najczęściej w wytwornych szatach, królewskich (kosztownych strojach ozdobionych kamieniami szlachetnymi, w koronach, z berłami), ich skrzydła ozdobione są niekiedy strusimi piórami (struś). Występują jako postacie stojące przy tronie i najbliżsi towarzysze Chrystusa oraz Maryi. Gabriel - anioł zwiastowania - i Michał - anioł sprawujący sąd - znajdujący się u boku Matki Boskiej mogą oznaczać początek i koniec historii zbawienia. W sztuce zachodniej przedstawiany jest najczęściej Michał, który pojawia się jako stróż i pogromca demonów, np. na portalach kościołów. Dzięki opowieści z Księgi Tobiasza, Rafał stał się wzorem aniołów stróżów (każde dziecko ma w niebie swojego anioła - Mt 18,10). Aniołowie przedstawiani na grobowcach występują jako towarzysze, podobnie jak w przedstawieniach sądu ostatecznego, gdzie odprowadzają błogosławionych do raju (por. także łono Abrahama). Anioł (człowiek) jest symbolem św. Mateusza Ewangelisty (symbole ewangelistów). W wielu legendach o świętych istoty te odgrywają ważną rolę, np. u św. Piotra, św. Jana Nepomucena, św. Rocha (dżuma).

Dlaczego jednym aniołom skrzydła wyrastają z głowy, a innym normalnie  z pleców? - Szymon Hołownia

Na hasło „anioł stróż” reagujemy prostym skojarzeniem. Jegomość w cukierkowym szlafroku i z niezdrowym rumieńcem na twarzy przeprowadza przez kładkę dwoje dzieci. Obraz, który sto lat temu był alegorią bezpieczeństwa, dzisiejszego widza skłoniłby do powiadomienia policji. Grubas w damskich fatałaszkach łazi za parą milusińskich – wiadomo, czym to pachnie. Oglądaliśmy przecież w telewizji. Dla prawdziwych aniołów idą ciężkie czasy. Ich obraz w naszych głowach jest albo skrajnie infantylny (zob. wyżej), albo artystyczno-muzealny (na przykład umieszczane na nagrobkach pucołowate główki z wyrastającymi w miejscu uszu skrzydełkami), albo też kretyńsko-modernistyczny. Współczesne chrześcijaństwo bezradnie patrzy na ofensywę pogańskiej angelologii – film z Nicholasem Cage’em, który będąc aniołem, beznadziejnie zakochuje się w Ziemiance, karty do wróżb z aniołami wyglądającymi jak zwyciężczynie Miss Universum czy książki w stylu Wielkiej księgi aniołów Jeanne Ruland, która w katalogu duchów uwzględnia Cabonetona, „anioła strefy ziemskiego pasa, rządzącego właściwością czasu w dziewiętnastym stopniu Strzelca i uczącego związków między astronomią i astrologią”. Największy kłopot tkwi zaś w tym, że podczas gdy autorka Wielkiej księgi... nie ma zahamowań, by przelać na papier każdą głupotę, jaka zagości w jej głowie, większość wydanych ostatnio katolickich dzieł traktujących o aniołach pisana jest z niepokojącą nieśmiałością. Peter Kreeft, wybitny amerykański apologeta, w książce Aniołowie i demony nie może wyjść z podziwu nad wynurzeniami teologów i socjologów, z oświeceniowym zawstydzeniem piszących
o zagubionej w okrutnym świecie jednostce, która – biedniuteńka – szuka pomocy w fantazjach.


Książkę poleca Wydawnictwo

 ZNAK

A jeśli wzmożony ruch „w temacie” aniołów ma zupełnie inną przyczynę? – pyta Kreeft. Może
rzeczywiście w naszym skomplikowanym świecie aniołowie mają znacznie więcej roboty niż kiedyś? Skąd jednak mamy się o tym dowiedzieć, skoro wybitni uczeni, autorzy i teolodzy traktują duchy tak jak entomolodzy, spierając się z Pseudo-Dionizym Areopagitą, który wynalazł słynny podział aniołów na siedem rodzajów ustawionych w hierarchię (serafiny, cherubiny, trony i tak dalej)? I to wszystko w sytuacji, kiedy – jak mawiał niemiecki benedyktyn Anselm Grün – sama myśl o aniele, który był przy nas wtedy, gdy byliśmy jedną komórką, i będzie z nami do śmierci, wystarczy, by usensownić niejedno ludzkie życie...

Istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa zazwyczaj aniołami, jest prawdą wiary. Świadectwo Pisma Świętego jest tak oczywiste jak jednomyślność Tradycji.

Choć przez chwilę pomyślmy o tym, że przecież one naprawdę tu są. Że są rzeczywistością. To, czy ktoś wierzy w nie, czy nie, nie ma wpływu na to, że istnieją – ba, że na drabinie stworzeń plasują się wyżej od nas, najmądrzejszych ze zwierząt i najgłupszych pośród duchów. Mamy tendencję do traktowania aniołów niczym domowych zwierzątek, niebiańskich owczarków, do których czasem chcemy się przytulić, a od których czasem żądamy, żeby obroniły nas przed tymi złymi. Tymczasem to my moglibyśmy być ich zwierzętami domowymi. Bo kim jesteśmy w porównaniu z nimi? Jak pisał Rainer Maria Rilke – „istotami udanymi od zarania, pieszczochami stworzenia, pasmami wzgórz oświetlonymi zorzą poranną, krawędziami wszelkiego stworzenia, pyłkiem kwiatowym rozkwitającej boskości, pryzmatami światła, korytarzami, schodami, tronami, obszarami istoty, puklerzami rozkoszy, wrzawą i burzą zachwycających uczuć...”.

Angelofantasy
Lobkin – duch o słowiańsko brzmiącym imieniu – jest jednym z aniołów piątego nieba, które we wtorek pełnią służbę – tu zaskoczenie – na zachodzie? Nie wiadomo, czemu Lobkin jest więc poddanym Wschodniego Wiatru. Te i inne niezbędne do życia informacje znaleźć można w Słowniku aniołów i aniołów upadłych(Gustawa Davidsona), pozycji niezbędnej na półce każdego, komu angelologia pomyliła się na amen ze światem fantasy.

Czy anioł może być kobietą?

I tak, i nie. Ale po kolei. Ci, którzy chcą na chwilę zajrzeć do świata aniołów, muszą najpierw wykonać ciężką pracę. Odłożyć okulary, przez które od urodzenia oglądają ten świat. Wziąć do ręki zimną colę, wyjść na taras, rozejrzeć się wokół. Uświadomić sobie najpierw, że coś, czego nie widzimy, też może żyć i mieć się całkiem nieźle. Że w świecie, którego nie widać (bo nie odbija światła), nie płynie czas (bo czas potrzebny jest tylko tam, gdzie istnieje materia). A więc nie ma starości. Nie istnieje też odległość, zatem można być w wielu miejscach – w Małkini i poza granicami wszechświata – jednocześnie. Czy tak zorganizowany świat nie jest w istocie znacznie ciekawszy niż ten nasz?
Przewodnikiem po nim może być wspomniana książka Kreefta. Uprawdopodabnia on najpierw sam fakt istnienia aniołów, pokazując, że skoro całe stworzenie to precyzyjna drabina, brak aniołów oznaczałby, że między człowiekiem a Bogiem po prostu brakuje szczebli. Autor tropi wzajemne relacje aniołów, przekonując, że nie mogą one być równe sobie nawzajem i choć najgłupszy anioł jest mądrzejszy od najmądrzejszego człowieka, wśród nich są też anioły bardziej i mniej inteligentne. Że choć nie mają płci w znaczeniu seksualnym, mają rodzaj (Kreeft podpowiada więc, że może się zdarzyć, iż w aniele rozpoznamy jakieś żeńskie cechy, ale kobietą
jednak to stworzenie nie będzie). Kreeft przypomina, że duchy nie mają dostępu do naszych myśli, i choć mogą czasem przekształcać materię wokół nas, naszej woli nie są w stanie zmienić. Zatem jeśli uprzemy się, by zgrzeszyć – będą się mogły tylko modlić, by było to po raz ostatni. Zachęca do rozmów z aniołami, które słyszą każde nasze słowo. Błaga, by zawsze pamiętać, że duchy niebiańskie to z natury wojownicy, a nie rozanielone bubki, bo Bóg, któremu służą, to nie Wielka Pluszowa Przytulanka – „Bóg nie jest wujkiem. Bóg nie jest miły. Bóg jest trzęsieniem ziemi” – pisał Abraham Heschel. Anioł naprawdę nie jest mały, puchaty i milutki – Apokalipsa wspomina o aniołach potężnych, otoczonych chmurami, z obliczem jak słońce, ze stopami jak słupy ogniste, wołających potężnym głosem podobnym do ryku lwa. Dlatego anioł zawsze, gdy zjawia się człowiekowi, mówi mu najpierw: „Nie bój się!”, by go zbytnio nie wystraszyć.
Kreeft zwraca też uwagę na poczucie humoru aniołów (w Księdze Liczb anioł zmienia oślicę proroka Balaama w proroka, ponieważ sam prorok okazał się również osłem). Słowem – otwiera nam oczy na świat, o którym wcześniej pisał inny Amerykanin Peter Berger w książce A Rumour of Angels („Szept aniołów”). W tej z kolei wizji ludzkie życie przypomina pobyt w ciemnej, dusznej kuchni. Słyszymy głosy z innych pokoi, domyślamy się, że coś musi być za oknem. Przejście na tamtą stronę będzie dla nas wstrząsem, odkryjemy nowe światy, lądy, oceany. Na razie stąd nie wyjdziemy. Ale z pewnością możemy już otworzyć lufcik. 

Nota:

TABLETKI Z KRZYŻYKIEM - Szymon Hołownia

Jeśli Bóg jest Ojcem, kto jest Matką? Czy ryby też utonęły w potopie? A gdyby Piłat nie skazał Jezusa? Kiedy będzie koniec świata? A jeśli Obcy to nie katolicy? Czym różni się dusza od karty SIM?
Takie pytania i wiele innych, równie intrygujących, stawia w swojej książce Szymon Hołownia. Dotyczą historii biblijnych, śmierci i życia pozagrobowego, dogmatów katolickich i wielu innych rzeczy. Podobne pytania zadaje sobie także wielu chrześcijan, choć czasem wstydzą się do tego przyznać. Tabletki z krzyżykiem. Pierwsza pomoc w lękachzwiązanych z Bogiem, końcem świata, czyśćcem i duchami to książka niezwykła i oryginalna na polskim rynku literatury religijnej. Pokazuje, że o sprawach związanych z religią można pisać współczesnym językiem, w sposób lekki i dowcipny, a zarazem z głębokim zaangażowaniem. Książka dla tych, którzy oczekują, aby Kościół nadążał za zmianami zachodzącymi we współczesnym świecie. Ci, którzy już sporo wiedzą na tematy religijne, także na pewno dowiedzą się czegoś nowego. Tabletki z krzyżykiem jednych rozbawią, innych zaskoczą,niektórych nawet oburzą, ale na pewno nikogo nie pozostawią obojętnym.

Szymon Hołownia (ur. w 1976 roku w Białymstoku) – dziennikarz i publicysta. Obecnie jest redaktorem w „Newsweek Polska”, wcześniej był zastępcą redaktora naczelnego dodatku „Plus Minus” „Rzeczpospolitej”, w latach 1997–2000 pracował w dziale kultury „Gazety Wyborczej”, a w latach 2001–2004 w dziale społecznym „Newsweek Polska”, w którym specjalizował się w tematyce religijnej; był też zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Ozon”. Publikował m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Więzi”, „Machinie”, „Kulturze Popularnej”. Współpracuje z radiem Pin i Vox FM, w 2006 roku prowadził w TVP 1 program Poprostu pytam. W 2004 roku otrzymał nominację do Nagrody Dziennikarskiej „Ślad” im. bp. Jana Chrapka „za stworzenie unikalnej na polskim rynku formuły pisania o sprawach religijnych w masowym piśmie świeckim”. Nominację kapituła uzasadniała tym, że jego teksty opierają się na założeniu, iż pisanie o Kościele może być czymś więcej niż tylko analizą kolejnych medialnych czy obyczajowych skandali, z drugiej strony zaś nie musi nawiązywać do poetyki „specjalistycznej” prasy katolickiej. Hołownia szuka w Kościele „ciekawej normalności”, nowych trendów wśród wiernych, księży, którzy próbują się dostosować do praw „wolnego rynku idei”, podejmują ważną ze społecznego punktu widzenia działalność. W 2004 roku ukazała się jego książka Kościół dla średniozaawansowanych. W roku2007 został lauratem nagrody „Ślad”. 

Michał (Archanioł) - Jutta Seibert

Leksykon sztuki chrześcijańskiej - Jutta SeibertMichał (hebr. mika'el - "kto jest takim, jak Bóg?", łac. Quis ut deus) jest jednym z siedmiu archaniołów (anioł), jednym z najwyższych książąt nieba (Dn 10,13 i n.). Jest on zwycięzcą szatana, smoka (Apokalipsa św. Jana 12,7 i n.; diabeł) i już wczesnochrześcijańska teologia uważała go za strażnika raju oraz za anioła ważącego dusze podczas sądu ostatecznego. Od IV w. kult Michała Archanioła rozprzestrzeniał się od rejonu Morza Śródziemnego w specjalnych kościołach Michała Archanioła - objawianie się Michała Archanioła na Monte Gargano (Monte San Angelo) w 492 r.; oraz na Zamku Anioła, będącym pierwotnie miejscem spoczynku cesarza Hadriana. Tam właśnie w 590 r. archanioł Michał objawił papieżowi Grzegorzowi Wielkiemu koniec zarazy w Rzymie. Również po północnej stronie Alp kult Michała Archanioła miał duże znaczenie. Michałowi często poświęcano wybudowane dla niego kościoły, które zwylke powstawały na wzgórzach (Mont-St-Michel / Normandia). Poza tym równie często poświęcano mu, jako towarzyszowi dusz w drodze do raju oraz aniołowi sądu ostatecznego, kaplice cmentarne (np. w Fuldzie). Archanioł Michał jako strażnik oraz pogromca demonów przedstawiany był chętnie w pobliżu wejść do kościołów. W sztukach plastycznych Michał może się pojawiać w różnych pełnionych przez niego funkcjach:

Jako przedstawiciel nieba i najwyższy z książąt niebiańskich występuje razem z innymi archaniołami (anioł). W tej funkcji pojawia się on bardzo często aż do XVIII w. w sztuce bizantyjskiej. Jego atrybuty to: korona w kształcie obręczy, laska krzyżowa lub berło oraz kula wszechświata z krzyżem (kula).

Jako pogromca smoka bądź zwycięzca nad szatanem-Lucyferem (diabeł) - najczęstszy temat przedstawień Michała. Niekiedy (IX/X w.) archanioł stoi triumfująco na smoku, podobnie jak Chrystus na bazyliszku, lwie i smoku. Początkowo Michał uzbrojony jest w tarczę i włócznię, a już wkrótce dołącza do nich kolczuga oraz inne części zbroi rycerskiej. W dojrzałym oraz późnym średniowieczu przedstawiana jest także walka. Kulminacją scen walki archanioła Michała są przedstawienia barokowe, ukazujące gwałtowne ruchy postaci, np. na obrazie z byłego ołtarza głównego w katedrze we Freisingu autorstwa P. P. Rubensa (ok. 1626 r., Monachium, Alte Pinakothek). W tej scenie archanioł Michał i jego aniołowie strącają szatańskiego smoka wraz z jego diabelską świtą z nieba, podczas gdy w tle aniołowie unoszą apokaliptyczną Niewiastę (Maryja z Dzieciątkiem Jezus) na skrzydłach orła do Boga (Apokalipsa św. Jana, rozdział 12). W przedstawieniach archanioła Michała smok może pojawiać się również jako atrybut u jego stóp. Na rosyjskich ikonach XVI-XVIII w. Michał, podobnie jak i św. Jerzy, przedstawiany jest jako jeździec dosiadający uskrzydlonego konia, podobnego do antycznego pegaza.

Jako anioł ważący dusze podczas sądu ostatecznego Michał pojawia się początkowo na romańskich i gotyckich kościołach (np. w Autun, Bourges, Amiens czy Paryżu). Trzyma on w ręku wagę, na której waży się dusza wielkości małego dziecka oraz jej dobre i złe uczynki. Złe uczynki mogą być przedstawione pod postacią malutkich ludzkich lub diabelskich figurek. W Bourges (portal główny katedry, koniec XII w.) archanioł Michał obejmuje opiekuńczo duszę, która przygląda się ważeniu jej uczynków, podczas gdy z drugiej strony zbliża się do niej szczerzący zęby diabeł z pogrzebaczem w ręku. W innych scenach dusza może siedzieć na jednej szali, podczas gdy na drugiej, w której znajdują się jej uczynki, daremnie wiesza się diabeł, pragnący w ten sposób zmienić wyrok na swojąkorzyść (Autun, St-Lazare, portal główny, ok. 1130 r.; Fryburg Bryzgowijski, katedra, kruchta wieży, ok. 1300 r). Z drugiej strony lżejsza, górna szala może oznaczać przewagę dobrych uczynków (virtutes) nad złymi (peccata), np. na ołtarzu Rogiera van der Weydena (Beaune, Hotel-Dieu, ok. 1445 r.). W późnym średniowieczu Michał ważący dusze przedstawiany jest w zbroi, którą nosił podczas walki ze smokiem, podnoszący miecz na diabła, który kwestionuje fakt przynależności duszy do archanioła. Na Wielkim Sądzie Ostatecznym P. P. Rubensa (ok. 1615 r., Monachium, Alte Pinakothek) Michał nie występuje już w roli anioła ważącego dusze, lecz - podobnie jak w scenach walki ze smokiem - jako bojownik nieba dzierżący miecz ognisty (tenże odnosi się do Rdz 3,24, Adam i Ewa).

Tak mało o aniołach - Marcin Staniewski

 Jedną z ważniejszych spraw, która stanowiła podstawę średniowiecznej nauki była hierarchia bytów. Schemat jej, na podstawie Biblii oraz filozofii starożytnej, zarysował św. Augustyn, a bazowali na nim wszyscy wielcy myśliciele epoki ze św. Tomaszem z Akwinu na czele. Uszeregowanie: „Bóg – istoty niewidzialne (aniołowie) – ludzie – zwierzęta – rośliny – reszta materii” było dla średniowiecznej nauki tym, czym dla nas jest wzór E=mc2. Warto zauważyć wysoką pozycję aniołów w tej hierarchii. Anioł jest istotą stojącą na wyższej „półce” niż człowiek i nawet najświętsi z ludzi zawsze będą niżej. Stosownie do tego wielcy mistrzowie średniowiecza poświęcali w swoich pracach wiele miejsca aniołom, a św. Tomasz za swoje wnikliwe zainteresowanie tematem otrzymał tytuł „doktora anielskiego”.
To średniowieczne zainteresowanie bytami duchowymi kontrastuje z tym, jak aniołowie obecni są dziś w przeżywaniu wiary. Poza popularnym „Aniele stróżu mój” używa się może kilku modlitw do aniołów. Pieśni o aniołach jest jeszcze mniej – jedyna szerzej znana „Niech aniołowie zawiodą cię do raju” kojarzy się właściwie tylko z pogrzebem. Można retorycznie zapytać, jak często śpiewając „Święty, święty, święty” w czasie mszy św. uświadamiamy sobie, że jest to hymn aniołów i że w tym śpiewie uczestniczymy razem z nimi, o czym wspomina ksiądz w słowach chyba każdej prefacji (czyli modlitwy bezpośrednio poprzedzającej ten hymn). Jeśli ktoś z czytelników pamięta coś o aniołach z lekcji religii, to wielka szkoda, że jego wspomnienia nie ma tu jako świadectwa. Ale podejrzewam, że takich świadectw byłoby mało. Przygotowując się do pisania tego tekstu przypomniałem sobie może dwie homilie o aniołach, które zostały w mojej pamięci i dzięki którym osobiście sam dosyć często do aniołów się zwracam. Spotkałem też kilka osób, które miały bardzo osobistą relację czy to do swojego anioła stróża, czy to do innych aniołów, lecz jak na byty tak potężne to moim zdaniem bardzo niewiele.
Warto zastanowić się, dlaczego w praktyce współczesnego Kościoła „aniołów” jest tak mało. W końcu mimo że Katechizm KK mówi, że „całe życie Kościoła korzysta z tajemniczej i potężnej pomocy aniołów” – ta pomoc jest jakby zapomniana. Pierwsza refleksja jaka się tu nasuwa, to wyparcie z kultury, w której żyjemy świata niewidzialnego, duchowego. Filozofia bytu, która tak bardzo zajmowała średniowiecznych uczonych jest dziś dziedziną nielicznych pasjonatów, nawet na wydziałach teologicznych poświęca się jej stosunkowo niewiele miejsca. Czytając nieliczne odnalezione fragmenty czy omówienia średniowiecznych uczonych na temat aniołów czułem się jakbym trafił do jakiejś innej bajki, w której ktoś wymyślił jakieś nieżyciowe problemy żeby je później rozwiązywać. To, jak bardzo nauka średniowiecza o aniołach nie przystaje do myślenia dzisiejszego człowieka ilustruje prosty fakt, że wspomniany Katechizm KK kilkunastu punktach poświęconych aniołom, w których aż roi się od cytatów, ze średniowiecznych uczonych umieścił po jednym krótkim zdaniu św. Augustyna i św. Tomasza.
Odsunięcie na margines nauki całego świata nadprzyrodzonego to fragment szerszego procesu, który rozpoczął się jeszcze w średniowieczu, poprzez renesans i oświecenie trwa do dziś w czymś, co nazywane bywa „materializmem praktycznym” i nie wiadomo kiedy ani jak się skończy. W skrócie można określić to tak, że Bóg, a szerzej – cała rzeczywistość nadprzyrodzona, jest coraz mniej ludziom potrzebna. O ile przez całą starożytność i średniowiecze nie istniało praktycznie żadne spójne wyjaśnienie rzeczywistości nie opierające się na nadprzyrodzonych podstawach, o tyle dziś odwoływanie się do świata duchowego jest niezbyt często spotykane, bywa wykpiwane i ma łatkę pseudonauki (zresztą czasem słuszną). I tylko doświadczenia graniczne – śmierć, kataklizmy, inne nieszczęścia powodują, że człowiek „przypomina sobie” o tym, że nie wszystko można wytłumaczyć prawami fizyki, biologii czy chemii.
Silne odwrócenie się w kulturze od spraw nadprzyrodzonych nie mogło być obojętne dla Kościoła i sposobu przepowiadania Bożej prawdy mu powierzonej. O ile przed tysiącem czy dwoma tysiącami lat dla ogółu ludzi było oczywistym istnienie czegoś niewidzialnego, co kieruje ich życiem, to zadaniem Kościoła było pokazanie JAK to coś WYGLĄDA. Gdy nadprzyrodzone przestało być oczywiste, Kościół stanął przed trudniejszym zadaniem pokazania tego, ŻE świat nadprzyrodzony ISTNIEJE i ma realny wpływ na ich życie, a dopiero potem przybliżenie jego „kształtu”. I niezależnie od tego, że w duchowości wielu ludzi, przede wszystkim odpowiedzialnych za przepowiadanie Ewangelii, aniołowie cały czas pozostali kimś ważnym, okoliczności kulturowe powodowały, że prawda o aniołach z mniejszą siłą przebijała się i przebija do codziennego nauczania.
Warto tu zauważyć fakt, że prawda o aniołach, mimo większego zainteresowania nimi w niektórych epokach, nie była nigdy w centrum nauczania Kościoła. Nie są aniołowie wspomniani wprost w żadnym wyznaniu wiary, nie byli też „powodem” żadnej większej herezji. Stąd jeśli szczególnie dziś przepowiadanie Ewangelii musi skupiać się na sprawach najważniejszych, na te mniej ważne nie starcza czasu kaznodziejów ani zainteresowania słuchaczy.
A niezależnie od tego, ile uwagi im poświęcimy, aniołowie będą z nami. Będą nas wspierać w naszej drodze do Boga – każdego z osobna i wszystkich razem w małych i dużych wspólnotach, bo to właśnie jest celem i sensem ich istnienia. Im cały czas zależy na tym, by spełnił się Boży zamysł dotyczący naszego życia, dlatego będą nam cały czas towarzyszyć w sposób dyskretny i delikatny.

Niebieska służba, czyli po co są anioły - ks. Tomasz Opaliński

Aniołowie (gr. angelos – zwiastun) „występują w wielu tekstach Pisma św. jako tajemnicze istoty, które nie należą do świata ziemskiego, a przecież kontaktują się z ludźmi i wywierają na nich wpływ.
 Aniołowie przedstawiani są przeważnie jako wysłannicy Boga (stąd ich nazwa »wysłanników«, »zwiastunów«), uosabiający Jego obecność i opiekę nad ludźmi oraz służący pomocą w dziele zbawienia” . Tak rozpoczyna się hasło „aniołowie” w „Słowniku Teologicznym”. Kim są aniołowie dla nas, ludzi XXI wieku?
Anioł Gadżet

Wchodzę do sklepiku z pamiątkami i prezentami. Pocztówki, popielniczki, kubeczki, kadzidełka i… obowiązkowe aniołki. Stały się takim sympatycznym gadżetem. Jeśli chcemy komuś powiedzieć, że go lubimy, życzymy mu dobrze – możemy go obdarować „aniołkiem”. Pyzate albo wysmukłe, gliniane, drewniane, ceramiczne, najczęściej kolorowe, choć są też śnieżnobiałe – stały się gadżetem, poprawiającym humor sentymentalnym wrażliwcom, albo stróżami łóżeczek dzieci, które przed snem posłusznie powtarzają modlitwę „Aniele Boży stróżu mój”. Na nagrobkach dzieci spotykamy sentymentalne, ale teologicznie nieprawdziwe słowa „powiększył grono aniołków”. Cóż, często określamy maluchy mianem aniołków, a anioły przedstawiamy w postaci niewinnych dzieci lub pięknych kobiet, ale to nie to samo…
Są jeszcze anioły z amerykańskich filmów: to najczęściej ludzie, którzy nie do końca mogą rozstać się z ziemią, bo mają jeszcze na niej coś do zrobienia – muszą np. uratować kochaną osobę, zaopiekować się dzieckiem czy jakimś życiowym nieudacznikiem, albo wręcz przeciwnie – zostają karnie zesłani z nieba na ziemię, bo nie bardzo się mieszczą w ugrzecznionym niebieskim krajobrazie. Choć trzeba przyznać, że to nie tylko zasługa kina amerykańskiego – doskonale pamiętam kapitalną i pełną ciepła rolę Krzysztofa Globisza w filmach „Anioł w Krakowie” i „Zakochany anioł”. Kogoś dobrego i pięknego, kogo „los” postawił na naszej drodze, by nam pomógł, również nazywamy aniołem. Józef Baran w balladzie, śpiewanej przez Stare Dobre Małżeństwo, „sczłowieczałym aniołem” nazywa poetę:

odfrunęły anioły do ciepłych rajów
tylko jeden w karczmie na rozstaju
głuchy na boskie wołania
hulał z karczmareczką do świtania

pióra piwem zlane sosem musztardowym
skaranie boskie z takim aniołem
jedno skrzydło złamał drugie zastawił
wszystkich wycałował pod ławę się zwalił

nawarzył anioł piwa - stracił mannę z nieba
musi sam zapracować na kawałek chleba
że nikogo nie zbawił - sczłowieczał na amen
już na zawsze zostanie anioł między nami

niebo z ziemią rymuje słowami skrzypcami
i pomiędzy kramami kręci się z rymami
dzieci za nim biegną psów pijaczków zgraja
a ten im wyśpiewuje o utraconych rajach
(Ballada o poecie)

Jak to jest z tymi aniołami? Czy są nam one potrzebne? Czy może pozostały w teologii nieco jak wstydliwy przeżytek czasów guseł i zabobonów, kiedy zaludniano świat różnymi fantastycznymi tworami, by w jakiś sposób oswoić rzeczywistość, której jeszcze nie potrafiono wytłumaczyć?
Anioły „starozakonne”
W Starym Testamencie anioły były aktorami pierwszoplanowymi, i to wcale nie z gatunku słodkich, lukrowanych istotek, lecz pełnych Bożej mocy postaci, ingerujących w życie człowieka. Anioł doradza Hagar, co ma robić, wypędzona z synem na pustynię (Rdz 16); powstrzymuje rękę Abrahama, wyciągniętą z nożem ofiarnym nad jedynym synem (Rdz 22); przemawia we śnie do Jakuba (Rdz 31); ukazuje się Mojżeszowi w ognistym krzewie (Wj 3); prowadzi Izraelitów przez pustynię podczas wyjścia z Egiptu (Wj 14; 23).
Anioł Pana zastąpił drogę Balaamowi, by ostrzec go przed niewłaściwym postępowaniem (Lb 22); Gedeona podnosi na duchu i objawia mu jego misję (Sdz 6); Manoachowi i jego żonie zapowiada narodzenie syna – Samsona (Sdz 13). Eliasza anioł budzi, by się posilił i szedł wypełnić Boże polecenie (1 Krl 19); prowadzi proroka  i napełnia otuchą, by się nie bał (2 Krl 1); chroni przed żarem trzech młodzieńców, wrzuconych do rozpalonego pieca (Dn 3); posyła i przenosi w przestrzeni proroka Habakuka, aby zaniósł posiłek Danielowi (Dn 14). Anioł wyjaśnia Zachariaszowi widzenia i daje mu polecenia (Za 1; 4). Archanioł Rafał troskliwie opiekuje się wyruszającym w drogę młodym Tobiaszem, aby spełnił swoją misję: odzyskał dług, znalazł żonę i przyniósł uzdrowienie ślepemu ojcu (Tb 4-12).
Nie ma siły, która może przeciwstawić się mocy działania aniołów – chroniąc Jerozolimę przed najeźdźcami „Anioł Pański pobił w obozie Asyryjczyków sto osiemdziesiąt pięć tysięcy ludzi (2 Krl 19,35; Iz 37,36). Anioły wykonują też polecenia trudne, przez karę nawołując człowieka do nawrócenia: anioł sieje zniszczenie po grzechu króla Dawida, który licząc wojsko okazał nieufność Bogu (2 Sm 24; 1 Krn 21); otrzymuje polecenie wymierzenia sprawiedliwości lubieżnym starcom, fałszywie oskarżającym cnotliwą Zuzannę (Dn 13,55.59). Nawet szatan musi słuchać zakazów, które w imię Boga wydaje mu anioł (Za 3,2). Anioł będzie wysłannikiem, który przygotuje drogę Panu, przybywającemu do świątyni, aby wybawić swój naród (Ml 3,1)
W misji Chrystusa i Kościoła
Równie ważne zadania mają do spełnienia anioły w Nowym Testamencie. Zachariaszowi anioł zapowiada narodzenie syna – Jana (Łk 1,13). Archanioł Gabriel zwiastuje Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego (Łk 1,35). Anioł we śnie poleca Józefowi nie oddalać Maryi, ale przyjąć ją wraz z Dziecięciem, które się w Niej poczęło (Mt 1,20), poleca mu uciekać do Egiptu (Mt 2,13), a potem, gdy niebezpieczeństwo minęło – wrócić (Mt 2,19). Również pasterze, pasący swoje trzody w pobliżu Betlejem, dowiadują się o narodzinach Mesjasza od anioła (Łk 2,9-10).
Aniołowie usługiwali Jezusowi na pustyni (Mt 4,11; Mk 1,13). Ewangelista Jan opisuje ludzi, czekających przy sadzawce Betesda: gdy anioł Boży poruszał wodę w sadzawce, nabierała ona mocy uzdrawiającej (J 5,4). Wedle opisu Łukasza anioł umacnia Jezusa podczas pełnej bólu modlitwy w Ogrójcu (Łk 22,43). Anioł też odsuwa kamień od grobu Jezusa i mówi niewiastom, że Pan zmartwychwstał (Mt 28,2.5).
O najmniejszych Jezus mówi: „strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18,10). To aniołowie są żeńcami, którzy odsieją chwast od pszenicy podczas sądu ostatecznego (Mt 13,39), czyli „wyłączą złych spośród sprawiedliwych” (Mt 13,49). Aniołowie też będą towarzyszyć Synowi Człowieczemu, gdy przyjdzie w chwale na końcu czasów (Mt 25,31), ale nawet oni nie znają czasu, kiedy to nastąpi (Mt 24,36).
W czasie wzrostu Kościoła aniołowie otaczają go opieką: anioł wielokrotnie uwalnia Apostołów z więzienia (Dz 5,19; 12,7), a św. Pawła umacnia w niebezpieczeństwie na morzu i obiecuje ocalenie (Dz 27,23). Działalność aniołów przekracza granice narodu wybranego: anioł nakazuje Filipowi wyjść na drogę, by nawrócić dworzanina królowej etiopskiej (Dz 8,26); poleca setnikowi Korneliuszowi posłać po Szymona Piotra (Dz 10,7). Również w Dziejach Apostolskich aniołowie są wykonawcami Bożej kary: znajdujemy w nich opis, jak anioł ukarał natychmiastową śmiercią pychę Heroda (Dz 12,21-23). O tym, jak aniołowie wykonują Boże polecenia, wykonując sprawiedliwe Boże wyroki w czasach ostatecznych, mówi nam księga Apokalipsy św. Jana Apostoła (Ap 8-11; 14).
Aniołowie są wśród nas
Skoro aniołowie mieli tyle do roboty w Biblii, to dlaczego mieliby mieć mniej pracy w naszych czasach? Czy tylko dlatego, że coraz słabiej w nie wierzymy i coraz rzadziej się do nich modlimy, zaludniając nasz świat malowanymi, lepionymi z gliny czy ze szkła podobiznami tych, których tak naprawdę nikt z nas nie widział, ale każdy w jakiś sposób za nimi tęskni? Lecz skoro samo ich imię „anioł” oznacza „zwiastun”, „wysłannik”, to czy Bóg przestanie posyłać swe anioły tylko dlatego, że coraz rzadziej chcemy korzystać z ich pomocy?
„Oto ja posyłam Anioła przed tobą (...) Szanuj go i bądź uważny na jego słowa, bo imię moje jest w nim”. (Wj 23,20). Bóg nadal posyła nam anioły. One są wśród nas. To my, chodząc wśród nich, nie słuchamy ich podpowiedzi, nie prosimy o interwencję, bo to brzmi tak „nienowocześnie”. Wystarczy jednak wzywać ich na pomoc, by doświadczyć, że oto nagle rzeczy niemożliwe stają się możliwe. Pamiętam, jak w czasach, kiedy przekraczanie granic wiązało się z wielogodzinnym oczekiwaniem i strachem przed dokładną rewizją wszystkiego, co tylko było w autobusie, przewodnik pielgrzymki, w której uczestniczyłem, poprosił nas, byśmy modlili się do aniołów stróżów… celników, którzy pracowali na granicy, do której się zbliżaliśmy. Na żadnej nie staliśmy długo i na żadnej nie sprawdzono ani jednej walizki… A nie tak dawno, kiedy bardzo bałem się trudnej rozmowy wiedząc, że jej pozytywne zakończenie graniczy z cudem, ktoś, kogo poprosiłem o modlitwę, powiedział mi: dobrze, ale pomódl się też najpierw do anioła stróża osoby, z którą będziesz rozmawiał. Nie muszę chyba dodawać, że skutek przeszedł moje oczekiwania, a ja odtąd zawsze przed trudną rozmową z kimś „naprzykrzam się” jego aniołowi stróżowi. W końcu po to Bóg go posłał. Trzeba jednak pamiętać, że anioł, choć jest „posłańcem”, czyli sługą, nie jest jednak naszym „chłopcem na posyłki”, ale wysłannikiem Boga. Może warto więc, myśląc o aniołach, przypomnieć sobie raz jeszcze słowa z Księgi Wyjścia „oto ja posyłam Anioła przed tobą (...) Szanuj go i bądź uważny na jego słowa, bo imię moje jest w nim”, i westchnąć autokrytycznie i z postanowieniem poprawy:

Bóg posłał anioła, żeby mnie pilnował
z wiecznym piórem pod skrzydłem i w zielonej czapce
a ja go wziąłem za chłopca do posług
by parzył mi herbatę i przynosił kapcie

Z anielską cierpliwością zabrał się do pracy
strzegł, chronił, bronił i na zimne dmuchał
a ja, dumny z siebie, nie myślałem wcale
że to nie on mnie, a ja jego powinienem słuchać...

 

[1] Łydka W., Aniołowie. [w:] Zuberbier A. (red.), Słownik Teologiczny, t. I, Katowice 1985, s. 26.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!